| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

NEOLITH

"Individual Infernal Idimmu"

Psycho Records (CD 2010 ) 

Kolejne lata mijają, a NEOLITH jak trwał, tak trwa. Szacunek za konsekwencję, wytrwałość i oddanie swojej pasji, jaką jest muzyka metalowa! Gdyby cofnąć się w czasie do połowy lat 90-ych, formacja, którą dowodzi od samego początku Grzegorz "Levi" Łukowski, była jedną z wielu wówczas grających dość podobne rzeczy, ale gdy spojrzy się, które z tych kapel przetrwały wszystkie te lata, można by wymienić zaledwie kilka. Co prawda w nowym stuleciu NEOLITH jest mniej aktywny niż wówczas, ale co parę lat stara się wypichcić nowy materiał. Nie wiedzieć czemu okres czasu między "Immortal" z 2004 roku a najnowszym krążkiem to aż 6 lat (no, prawie, bo stuff trochę odleżał), choć trzeba przyznać, że podbeskidzka grupa z żelazną konsekwencją rozwija swoją stylistykę, którą od biedy można nazwać black/death metalem. Od biedy dlatego, że tak naprawdę na "Individual Infernal Idimmu", zgodnie z pierwszym członem tytułu, panują indywidualne zasady doboru dźwięku. Na tej płycie przecinają się wpływy tego starego NEOLITH z lat 90-ych, gdy z szarej, death/doom metalowej myszki powoli przeobrażali się w coraz lepszą od strony technicznej i kompozytorskiej załogę. Już "Igne Natura Renovabitur Integra" (w skrócie znane po prostu jako "I.N.R.I.") wskazywało na zapędy do muzy agresywnej, ale przy tym wysmakowanej, zrobionej z rozmachem, mieszającej różne odmiany ekstremalnego grania. Nie inaczej było w przypadku "Immortal", i nie inaczej jest przy "triple I" ;) Należy pamiętać, że na nowym krążku wciąż gra U. (bardziej znany jako U-Reck z LUX OCCULTA) i to on dodaje tym dźwięków lekko kosmicznego posmaku. Ale nie on jeden punktuje tutaj po swojemu, bo wokale Levi'ego, gitarowe wygibasy Jimmi'ego i Conrada, a także precyzyjna i działająca jak natchniona sekcja rytmiczna w osobach basisty Luke'a oraz perkusisty Fila (nie ma go już wśród żywych i jemu jest dedykowana ta płyta...) kształtują materiał nie tak znowu łatwy w odbiorze, wielowymiarowy i zaskakujący różnorodnymi rozwiązaniami oraz smaczkami. Słuchając niektórych utworów mam wrażenie, że gdzieś tam w tle kryją się inspiracje późnym DEATH, ATHEIST czy CYNIC, po czym NEOLITH przyśpiesza, przez co nie ma przesadyzmu w epatowaniu pokrętnymi dźwiękami, a na sam koniec zadziwia melodycznym solo na gitarze lub mocno tradycyjnym spojrzeniem na metalowe tworzywo. Dlatego przestrzegam, że jeśli "Individual..." nie wejdzie przy pierwszym odsłuchu, nie należy się tym zrażać, bo dopiero przy drugim, trzecim lub czwartym zaczyna "żreć" i całościowy odbiór jest już znacznie lepszy. Gościnny udział gitarzysty Vogga (DECAPITATED, LUX OCCULTA, VADER) w "Fright Emblazoned On Faces" oraz wokalne popisy Maćka Taffa w etnicznym fragmencie "That Sorrowful Feast of the Damned" to już tylko część pewnego zamysłu, a nie li tylko chwyt marketingowy. Mam też przy tej okazji skrytą nadzieję, że na kolejny przejaw działalności NEOLITH nie będziemy czekać do 2016 roku ;)

ocena:  8/ 10

www.neolith.pl


www.myspace.com/neolithband


www.psychorecords.eu


autor: Diovis



<<<---powrót