| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HELLLIGHT

?Journey Through Endless Storms?

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2015) 

Za co uwielbiam doom/death metal i funeral doom metal? Między innymi za niezwykle wyrafinowane i nieszablonowe melodie, które w połączeniu z nieziemskim często ciężarem i często stosowaną epickością wprowadzają mnie jako słuchacza do innego świata. Niektóre zespoły z tego kręgu potrafią to zrobić z taką lekkością i niewymuszenie, że nie sposób nie zachwycić się ich metodą na tego typu granie. Od paru ładnych lat obserwuję brazylijskich mistrzów z HELLLIGHT i przyznaję się bez bicia, że wyczekuję kolejnych ich wydawnictw, choć tym razem było tak, że jeszcze wciąż, od czasu do czasu, powracałem do ich poprzedniego albumu, ?No God Above, No Devil Below? z 2013 roku, więc wydawało mi się, jak by to było niedawno, a tu już pojawił się kolejny materiał pt. ?Journey Through Endless Storms?. Formuła właściwie się nie zmieniła, ale w przypadku tej grupy to nie żaden przytyk, bowiem zdecydowanie podoba mi się to czerpanie ze sprawdzonych wzorców prekursorów ?klimatycznego? metalu i osadzanie tego w specyficznej atmosferze majestatycznego funeral doom metalu z zamaszystymi i często długaśnymi solówkami gitar, dużą dozą melancholii, niezwykłą melodycznością i mocnym muśnięciem progresywu, tradycyjnego doom metalu i odniesień do muzyki klasycznej. HELLLIGHT to już podręcznikowy przykład, jak to wszystko może się ze sobą zazębiać i Brazylijczycy czynią to iście perfekcyjnie, więc dalsze opisy pozbawione są moim zdaniem sensu. Bo czyż nie może zachwycić tajemniczo rozpoczynający się (ech, te żeńskie zaśpiewy w stylu DEAD CAN DANCE!), a potem epicki i porażający niebanalnymi melodiami numer tytułowy? Albo czarujący tonami pianina i gitarowym tremolo, a jednocześnie ciężki, wsparty potężnymi klawiszami, syntetycznymi niestety chórami i melodyką ?Time?. Lub brzmiący jak pre-funeral doom/death metal ?Cemetherapy?? W niektórych, już i tak powodujących mrowienie na plecach fragmentach HELLLIGHT posiłkuje się smykami z klawisza i tak sobie pomyślałem, że gdyby dać szansę wzbogacenia muzyki tego zespołu prawdziwymi orkiestracjami moglibyśmy doświadczyć czegoś wręcz magicznego, na co ten zespół sobie zasłużył, bo to ich kolejny album trzymający niezwykle wysoki poziom i wynoszący to, co powstało jakieś 20 lat temu na pułap niedosiężny dla wielu. Wspomnę też po raz kolejny o wokalach Fabio de Paulo (również klawiszowca i gitarzysty), które sprawdzają się zarówno w niedźwiedzich growlach, jak i czystych partiach, a te z płyty na płytę stają się coraz lepsze i przekonujące. Zauważcie, że w tej recenzji już nie posiłkuję się żadnymi nazwami zespołów, które zainfekowały twórczość HELLLIGHT. W rzeczy samej oni już wyszli z etapu jawnego podpierania się klasykami i chociaż w dalszym ciągu każdy usłyszy tutaj wiele odnośników od TIAMAT, TYPE O NEGATIVE, CANDLEMASS, PARADISE LOST i MY DYING BRIDE, po YEARNING,, MONOLITHE, EA, SATURNUS i PANTHEIST, to już od kilku lat znaleźli swoją własną niszę i markę na metalowej scenie. Ostatni kawałek na krążku zatytułowali ?End of Pain? (i ponownie w roli głównej występuje żeński głos, któremu tym razem towarzyszą pianino, gitara akustyczna oraz komputerowe niestety smyki), ale ja mam nadzieję, że ten ból jeszcze się nie skończył, gdyż dzięki niemu tworzą dźwięki, które pozostają w pamięci na lata i sprawiają, że wielu fanów woła o jeszcze. Ja do nich należę.  

ocena:  9,5/ 10

www.myspace.com/helllight


www.facebook.com/helllightdoom


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót