| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

NEVERMORE

"The Obsidian Conspiracy"

Century Media Records & EMI Music Polska (CD 2010) 

Odniosłem wrażenie, że temu kwartetowi zza wielkiej wody ogonek ostatnimi czasy zaczął niebezpiecznie przed oczyma śmigać. I co takiego NEVERMORE począł w związku z powyższym? Nie, nie przekwalifikowali swojej piekielnej machiny na profesję innego rodzaju, ani też nie zaczęli udawać thrash metalowego MOTORHEAD twierdząc, że czterema riffami można swoją pełną dyskografię zamknąć. Zamiast zbaczać z raz obranej ścieżki, czy zastygać w "zdyszanej" pozie, zespół przyspiesza kroku, a swym kibicom proponuje oglądanie "igrzysk" z zupełnie nowej perspektywy. Każdy, nawet najlepszy w swej stylistyce zespół nagrywa tak zwane opus magnum, czyli album, po którym nic nie jest już takie jak wcześniej. Zanim jeszcze następcę absolutu po tytułem "This Godless Endeavor" zaczęto nazywać po imieniu, doskonale wiedziałem, że zadanie dostanie mu się niewdzięczne. Nie było wręcz bata, opcji, ani możliwości, by powalić tytana sprzed pięciu lat i z czystym sercem mogę dziś zawyrokować, że zespół wybrał najlepszy pakiecik rozwiązań jaki tylko mógł. Zamiast silić się na stworzenie czegoś, co w kwestii rozmachu, czy wręcz teatralności przebije to, czego w powyższych kategoriach przebić się właściwie nie da, położyli nacisk na zupełnie inne aspekty swej twórczości, jak choćby: dynamizm, kontrastowość, organiczność. Nie znaczy to jednak, że gdzieś zagubiła się ta, charakterystyczna choćby dla CANDLEMASS (porównanie nieprzypadkowe, albowiem to jedna z ukochanych ekip Dane'a) "smutna epickość", obecna w różnych stężeniach na każdej poprzedniej płycie zespołu. "The Day You Built the Wall", "Without Morals", "Moonrise (Through Mirrors of Death)"... każdy z tych utworów pozwoli nam odczuć obecność wspomnianej atmosfery. Miłośnicy tak kapitalnych ballad, jak choćby "Sentient 6", czy "The Heart Collector" zaznają natomiast ekstatycznych uniesień przy aż dwóch tytułach. "Emptiness Unobstructed" to namacalny przykład zwycięstwa geniuszu w starciu z banałem, bowiem numer rozpoczyna... refren z porządnym, rockowym riffem, a dopiero później wchodzą "przekładańce"(nawiasem - jeden z tych numerów, w których NEVERMORE dobitnie pokazuje jak do jasnej cholery pisze się prawdziwy przebojowy metal!). Drugi nastrojowiec to następujący zaraz po nim "The Blue Marble And the New Soul", który to również od pewnego elementu zaskoczenia nie stroni. Na tak powstały rdzeń Loomis z Dane'em nawinęli drut kolczasty prawdziwie epickich prog metalowych hymnów, by zamknąć wszystko klamrą dwóch mega petard w postaci otwierającego "The Termination Proclamation" , czy kończącego imprezę "The Obsidian Conspiracy", dzięki czemu płyta sprawia wrażenie szalenie energicznej, przechodzącej niczym tornado, nim ktokolwiek zdąży się połapać co się stało. Spory tu udział, jak już wspomniałem wcześniej - rasowych, (choć nie pozbawionych świeższego podejścia) rockowych riffów, co daje się również we znaki w przypadku solówek. Na drugim biegunie mamy cudnie zapętlone, ciężkie jak sto diabłów i rozkręcone na maksa, mega dynamiczne prog metalowe ciosy. Jedne i drugie Loomis dawkuje z głową i wyczuciem, stąd zdecydowanie mniej na "The Obsidian Conspiracy", lekko przesadzonych moim zdaniem popisów, jakie zdominowały album solowy gitarzysty. Do tego spotęgowana szeptami Dane'a psychodeliczna, mroczna atmosfera plus, jak zwykle - świetne teksty i naprawdę mistrzowskie grafiki Travisa Smitha we wkładce. Spotkałem się kilkakrotnie z opinią jakoby metal się zestarzał. Jakoby tak zwane legendy stały już o lasce na progu swej mogiły uzupełniając swe dziedzictwo o ostatnie twórcze tchnienia, śniąc koszmarek o tym, że nie pozostawią po sobie godnych następców. Każdym wątpiącym uroczyście więc oświadczam: to są właśnie spadkobiercy! To takie zespoły jak NEVERMORE przywdzieją korony legend w XXI wieku i naprawdę fakt, czy zapełnią one stadiony tak spektakularnie jak choćby IRON MAIDEN nie ma tutaj nic do rzeczy. Nic bowiem nie może się równać z tymi ciarami na plecach, z tym charakterystycznym: "... nie mam ku*** pytań!...", jakie towarzyszą każdorazowemu przesłuchaniu płyt takich jak "The Obsidian Conspiracy".

ocena:  9,5/ 10

www.myspace.com/nevermorefans


www.centurymedia.com/index.aspx


www.seempieces.com


autor: Kępol



<<<---powrót