| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

KING GIANT

?Black Ocean Waves?

własna produkcja zespołu (CD 2015) 

Amerykanie z lubością szczycą się swoimi osiągnięciami w jakiejkolwiek dziedzinie życia. Trzeba jednak przyznać, że taka zbieranina ludzi pochodzących z całego świata potrafiła w tak niedługim czasie zdziałać naprawdę wiele i chociaż w wielu rzeczach lepsze są inne nacje, to na przykład świetnej muzy powstało w Stanach aż nadto. I wciąż tak się dzieje, choć akurat nie zaliczam do tego wszystkich tych rzeczy będących aktualnie na topie, bo to kompletnie nie moja para butów. Może i nie odnosi się to również do KING GIANT, gdyż w takiej muzie, jaką wykonują, było i jest kilku lepszych od nich, ale należy oddać tej kapeli z Północnej Wirginii, że solidnie łoją tę swoją miksturę stonera, southern rocka, southern metalu, hard rocka, doom?u i grunge?u, a i wyglądają całkiem rasowo, wąsato i brodato hehe. Już w stanowiącym intro instrumentalnym ?Mal de Mer? zwracają na siebie gitarowe duety uzupełniające się w melodycznych zagrywkach wywodzących się w prostej linii od mistrzów z LYNYRD SKYNYRD, a kiedy dochodzi do tego może jakoś nie nadzwyczajny wokalista z lekką chrypką w głosie i zaczynają grać kawałki wokalno-instrumentalne, to słucha się tego bez znużenia i jakoś tak lekko. KING GIANT nie chce się z nikim ścigać, nie chce być za bardzo przebojowy, ale te żmudnie wycinane w materii rockowo - metalowej numery są na swój sposób chwytliwe, czasem bujające i motoryczne, a czasem trochę bardziej wgniatające w glebę. Konkretne riffy, melodyczne duety gitarowe i solówki na lekko bluesowej podbudowie też robią swoje. Chwilami odnoszę wrażenie, że jeden z gitarzystów ma we krwi też taką specyficzny dryg do zagrywek a la Greg Mackintosh z PARADISE LOST, ale jednocześnie ?wioślarzy? ciągnie gdzieś w stronę muzyki tworzonej przez słynnego Zakka Wylde?a w jego rozlicznych zespołach, do KYUSS, do BLACK SABBATH (ech, te sabbathowskie riffy w ?The Gentleman Carny?!) do wspomnianego LYNYRD SKYNYRD i wszelkiego dziedzictwa gdzieś z pogranicza klasycznego hard rocka, doom?u, a nawet sludge?u. Ta mikstura osadzona w stonerowych rzeczach naprawdę może się podobać, choć jak wspomniałem, było i jest wiele jeszcze ciekawszych kapel poruszających się w takiej stylistyce. A energetyczny ?Trail of Thorns? czy stonerowo -  doom?owy ?Blood of the Lamb? spodobały mi się od pierwszego usłyszenia. Panowie grają już dziesiąty rok i to jest ich trzeci pełny album. I niech grają nadal.

ocena:  7/ 10

www.kinggiant.com


kinggiant.bandcamp.com


www.facebook.com/kinggiantband


autor: Diovis



<<<---powrót