| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MANZER

?Pictavian Chronicles - Volume 1?

Armee De La Mort Records (Comp.-CD 2015) 

Metalowe podziemie wciąż czymś zaskakuje i dlatego z dumą stwierdzam, że warto pochylać się nad różnymi wykonawcami, którzy pewnie nigdy nie wejdą do mainstreamu, by tam ulec destrukcji i komercjalizacji. Na całe szczęście, bo ja osobiście nie wyobrażam sobie kolejnych sytuacji, jak na przykład ta, gdy CARCASS przeszedł do dużej korporacji wydawniczej, po czym, można by rzec, popełnił seppuku i dopiero po latach, wyzwolony, powrócił i dopiero teraz oddycha pełną piersią. Ale ja nie chciałbym o tym, ponieważ mamy tutaj przypadek jeszcze inny i takie przemyślenia, jak powyższe nie tyczą się na pewno trzyosobowej załogi MANZER z Francji. Grupa stworzona przez jednego z założycieli DEATHSPELL OMEGA, Shaxula, prezentuje muzę, która jest hołdem złożonym latom 80-tym, a że muzycy wielbią również black/thrash metal w tej prymitywistycznej formule, to nic dziwnego, że porównuje się ich do ABIGAIL, BARBATOS, SABBAT czy DESASTER albo określa mianem black metalowej wersji DECEASED. Ja dodałbym do tego jeszcze METALLICĘ z okresu ?Kill ?em All?, ale z większym punkowym zadziorem. ?Pictavian Chronicles - Volume 1? to, zgodnie z tytułem, część pierwsza kompilacji, która ma ogarnąć wszystkie (albo i więcej) dotychczasowe nagrania MANZER. Tym razem zebrane zostały utwory z lat 2010-2011, czyli z pierwszego demo ?Pictavian Bastards?, winylowych, małych splitów z ABIGAIL, SABBAT i GODSLAYING HELLBLAST, kilka coverów z kompilacji oraz - już dodatkowo - kawałki koncertowe z występu w Rennes, we Francji w 2011 roku. Zestaw jest potężny, bo to około 78 minut muzy, ale nie ma co skupiać się na chronologii, bo czy to utwory z demosa, czy z winylu, czy kawałki robione bardziej na boku, to wszystkie mordują jednakowo. Niczym sławetny VENOM (których nota bene zdarza się im cytować zbyt dosłownie), czy jeszcze bardziej legendarny MOTORHEAD, ten zespół gra w trójkę i chociaż zmieniali się tam gitarzyści, to nie zmieniało się podejście do brzmienia, które nie jest plastikowe, epatuje brzydotą, surowością i hołdowaniem latom 80-ym, a więc mamy tutaj odnośniki do wszystkich tych ?przeklętych? grup z tamtego okresu. Niektóre z tych nazw już padły i dodam jeszcze, że poza autorskimi, black ?n rollowo/thrash/speed metalowymi kawałkami MANZER wziął na ruszt cztery zacne, ?obce? utwory: ?Acid Queen? VENOM, ?Attack With Spell? ABIGAIL, będący poniekąd na czasie ?Ace of Spades? MOTORHEAD oraz ?Come To the Sabbath? MERCYFUL FATE. Zaskoczeniem dla wielu będzie, że wszystko to (a więc nie tylko covery) zostało zagrane na poziomie godnym na przykład DARKTHRONE, który też przecież od jakiegoś czasu zrobił woltę w stronę przeszłości, nie zatracając przy tym black metalowego rdzenia. Da się wyczuć, że i MANZER z wielkim szacunkiem odnosi się do swoich idoli, a przy okazji próbuje wnieść też coś od siebie i na pewno udało się im to z tekstami, ponieważ część z nich powstaje w wymyślonym przez muzyków języku piktawiańskim, a za przykład takich podam ze dwa tytuły takich kawałków: ?Chetie Jhenopie? i ?Demoure Enfrnau?.    

ocena:  8/ 10

www.manzer.fr


www.legionofdeathrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót