| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

NON OPUS DEI

"Eternal Circle"

Witching Hour Productions (CD 2010) 

Znacie to przyjemne westchnienie ulgi towarzyszące uporaniu się z pewnym życiowym problemem, czymś, co spędza sen z powiek, odbiera chęć do ŻYCIA? Tryumf człowieka nad wrogą materią, wszystkie kłody przeskoczone, wreszcie można odetchnąć... A co powiedzielibyście na to, by ten moment tryumfu z całym poprzedzającym go kieratem trudów i następującą po nim arkadią satysfakcji, wraz z całym waszym życiem powtarzał się w nieskończoność? Taką właśnie wizję zaproponował lata temu pewien niemiecki filozof, którego imienia w czasach IV RP lepiej głośno nie powtarzać i takiej właśnie myśli, na swej szóstej płycie studyjnej pokłon składa NON OPUS DEI. Trzeba przyznać, ze poważnie się panowie do sprawy zabrali. W 101% zawodowa produkcja Szymona Czecha, który to z takimi znakomitościami jak SCEPTIC, czy BLINDEAD miał przyjemność nagrywać i myślę, że nikt kto słyszał taką ?Autoscopię / Murder In Phazes?, nie zwątpi w to nazwisko. Co do stylu własnego, już pierwsze utwory na płycie takie jak m.in. ?The Prisoner of the World?, czy ?Demon Nietzschego? skutecznie - wszystkich snujących obawy jakoby zespół w awangardowych eksperymentach miał się pogubić - uspokajają. W tym pierwszym słychać przecudny, połamany, niemal postmeshuggahowy walec, ale o dziwo - i tutaj wielkie brawa panowie i panie - utwór nie traci nic ze swej rytmicznej nośności. W porównaniu z ?Constant Flow? album sprawia wrażenie mniej zróżnicowanego, a bardziej monolitycznego. Jednakowo masakrująca perkusyjna rzeź, gęsta niczym smoła ściana to blackowych, to deathowych gitar i przeraźliwy wrzask Klimorha odzywający się trzykrotnie w naszym języku ojczystym to jakby rdzeń, czasami całun otulający to, na co naprawdę warto zwrócić uwagę. A są to przeróżne rozwiązania techniczno - kompozycyjne, tak skonstruowane, by nie zwracały uwagi od razu, ale docierały do naszej świadomości stopniowo - w miarę poznawania płyty. Niech będzie taki choćby króciutki ?Dark Nebula?, wybuchający zaraz po nim pięknie tradycyjną linią melodyczną ?Przystrojona Słońcem?, czy usiany doomowymi wręcz gitarami, zamykający ?Until the Wheel Stops?. Każdy z tych przykładowych utworów posiada niewątpliwie własny muzyczny charakter, a tak naprawdę żaden nie odcina się zbyt radykalnie od tła, żaden nie wypada ?z koła?. Jedyny zarzut, jaki można tutaj mieć, to fakt, że perkusja brzmi zbyt automatycznie, niemal jakby T-1000 zaprogramowany by zarżnąć nas blastami chwycił za pałeczki. Ja nie mam jednak zamiaru, na ekipę Klimorha, się o to gniewać. ?Eternal Circle? to ponad wszelką wątpliwość dzieło niezwykle skończone, dojrzałe, wyróżniające się indywidualnym spojrzeniem na sprawę. Konceptualizm płyty podkreśla płacz dziecka umieszczony przed pierwszym utworem i zaraz po ostatnim, oraz ironiczna wyliczanka małej dziewczynki w ?Demonie Nietzschego?. Wielki plus należy się NON OPUS DEI również za to, że w czasach gdy black metal niejako ?wyszedł z mody?, nie boją się powyższej stylistyki i zamiast usilnie od niej uciekać - pokazują jak przeprowadzić ją w XXI wiek bez strachu o wtórność.

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/nonopusdeipoland


www.witchinghour.pl/


autor: Kępol



<<<---powrót