| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MYRKUR

?M?

Relapse Records (CD 2015) 

Nieczęsto mi się zdarza wczytywać w opinie fanów i różnych samozwańczych (lub nie) dziennikarzy tuż po opublikowaniu danego materiału. Bywa jednak, że z braku czasu lub chęci nabrania dystansu do takiego czy siakiego wydawnictwa mimowolnie coś gdzieś wyczytam. Zwłaszcza, gdy o takiej płycie się głośniej niż o innych. A tak się zdarzyło z najwidoczniej przez wielu oczekiwanym pełnym debiutem duńskiej, a zamieszkałej od paru ładnych lat w USA Walkirii Myrkur (znanej też jako Amalie Bruun). Czy służyć to miało ogólnemu hejterstwu, zazdrośnictwu, czy faktycznie coś jest na rzeczy w przypadku całego przedsięwzięcia pod tytułem ?M? MYRKUR, to pozostawię może niedopowiedziane, choć jako człowiek diabelnie osłuchany dźwiękami z różnych półek wyczuwam w związku z tą płytą coś takiego, jak gdyby ktoś rzucił na właściwą zawartość płyty zasłonę złożoną z nazwisk, zapowiedzi i sztucznie nakręcanych oczekiwań. O debiutanckim mini pisałem, że czasami coś zdawało się tam bardziej misterne, klimatyczne i odwołujące się do chwalebnej przeszłości norweskiego black metalu niż w rzeczywistości i właściwie to samo można by przypisać tej pozycji. Obecność oprócz oczywiście wiodącej prym w tym zespole Myrkur takich postaci, jak gitarzysty Telocha z MAYHEM czy perkusisty Oyvind Myrvoll (NIDINGR, DODHEIMSGARD) oraz współmiksującego i współprodukującego całość Garma (m.in. ULVER, ARCTURUS) mogłaby wskazywać, że album będzie wybitnym i bezprecedensowym wydarzeniem, a udział w sesji muzyków grających na różnych folkowych i dętych instrumentach pomoże wykreować rzecz wybitną, co w rzeczywistości, przynajmniej częściowo, spaliło na panewce. Mamy tutaj generalnie powtórkę z mini-albumu z 2014 roku, czyli połączenie klimatycznego, nordyckiego black metalu z eterycznymi wokalizami Myrkur, folkowo brzmiącą melodyką i pewną dozą mistycyzmu oraz post-rockowej przestrzenności. Ktoś inny stwierdzi, że na gdyby ENYA zdecydowała się na wejście na scenę black metalową, to tak mogłaby zabrzmieć, ale sami wiemy, że to zakrawa na lekki absurd. Patrząc na to jeszcze inaczej, surowo, prosto i anachronicznie brzmiący materiał, przyozdobiony melodyjnym, żeńskim wokalem i przetykany przestrzennymi, klawiszowymi czy ludycznymi elementami ma też swoje zalety, bo już chyba większość z nas nie ogranicza percepcji black metalowej do starego DARKTHRONE czy BURZUM, a na ?M?, oprócz tych niewątpliwych wpływów, usłyszymy też nawiązania do ULVER, ALCEST czy AGALLOCH, a w tych spokojniejszych momentach również norweskiego STORM, SIGUR ROS, wspomnianej Enyi, solowych, mniej popowych dokonań Kari Rueslatten, a to oznacza już podróż po wielu epokach, stylistykach i rejonach. A czy to się zawsze sprawdza w wykonaniu MYRKUR? Nie! Gdy odrzeć ten album z tych dodatków, smaczków i pozornie obco brzmiących elementów może rzeczywiście okazać się, że mamy tu do czynienia z nadmiarem formy nad treścią i wyolbrzymianiem czegoś niezbyt wybitnego. Ale też nie demonizujmy sprawy i nie twórzmy różnych teorii spiskowych, a to, że wydawca stara się wykreować tę płytę zanadto i ponad wszystko, potraktujmy z dystansem. W końcu najważniejsza w tym jest muzyka sama w sobie. A to, że tutaj dźwięki nie są ponad wszystko, to już zupełnie inna bajka?     

ocena:  6/ 10

www.myrkurmusic.com


www.facebook.com/myrkurmyrkur


myrkur.bandcamp.com


www.relapse.com


autor: Diovis



<<<---powrót