| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ROYAL THUNDER

"Crooked Doors"

Relapse Records (CD 2015) 

Amerykańskiemu ROYAL THUNDER towarzyszę od samego zarania przygody zespołu z muzyczno-wydawniczą branżą, czyli od 2010 roku, gdy Relapse Records skierowali swój wzrok w stronę eponimicznego minialbumu, za sprawą którego zaznaczył on wtedy swą obecność tak w katalogu wspomnianej stajni, jak i na rockowej scenie. Od samego początku hołdują oni szeroko pojętemu retro-rockowi, któremu głównych elementów budulcowych dostarcza klasyczny hard rock wczesnych lat 70., ale w którym nie trudno doszukać się również reminiscencji psychodelicznego, progresywnego czy space rocka w wydaniu zakurzonym - chciałoby się rzec - i w sumie można by gdyby nie fakt, że dzięki grupom pokroju ROYAL THUNDER taka muzyka oddycha dziś pełną piersią mając się przy tym nad wyraz dobrze. Kobiecy - ukazujący niekiedy wrażliwe, niekiedy zaś drapieżne oblicze - wokal basistki Mlny Parsonz pięknie dopełniał na płytach kapeli istnego psychedelic blues rockowego misterium, którego pierwsze skrzypce grał z wykorzystaniem swoich tłustych riffów, mający tu najdłuższy staż, Josh Weaver, choć zdecydowanie brakowało mi tam chwytających za przyrodzenie momentów i odnosiłem bardzo silne wrażenie, że budując cały ten vintage-hardrockowy klimat ROYAL THUNDER zapominał o potrzebie pisania silnie wyróżniających się utworów. Odsłuch debiutanckiego długograja "CVI" odbył się w moim przypadku bardziej pod znakiem utwierdzenia mnie w powyższej opinii niż jakichkolwiek rewolucji w tym zakresie i myśląc swoje, wiedząc swoje tkwiłem tak sobie w błogiej nieświadomości kolejne dwa lata, nie mając najmniejszego pojęcia o tym, co czekało mnie wraz z premierą "Crooked Doors", czyli drugiego, studyjnego ich albumu. Odpaliłem i zdębiałem. Jestem niemal pewien, że najnowszy materiał kwartetu z Atlanty wywoła standardowe pretensje o rzekome próby sprzedania się szerszej publice itp., gdyż po raz pierwszy w karierze ROYAL THUNDER wypełnia go granie na wskroś przebojowe, tylko że mnie akurat perfekcyjnie ono urządza. Jak wyśmienitym utworem jest otwierający "Time Machine"! Jaskrawo poprowadzona i daleka od plastikowej linia melodyczna od razu zwraca na siebie uwagę, a jest to zaledwie początek tego, co nas czeka. W kolejnych jest więcej bluesa i charakterystycznego dla wcześniejszych ich wydawnictw rasowego grania ("Forget You", "Floor"), co wcale nie oznacza, że mniej emocji. Zdecydowanie in plus wypadają "Wake Up" i "Glow" z charakternymi, energicznymi refrenami oraz obie części wieńczącego dzieło i znacznie subtelniejszego w formie "The Bear". Patrząc wstecz można powiedzieć, że po "Crooked Doors" sięgnąć winni fani tak różnych przecież zespołów, jak LED ZEPPELIN, BLACK WIDOW, SHOCKING BLUE czy COVEN. Rozglądając się dokoła można zaryzykować stwierdzenie, że podczas premiery tej płyty na pewno nie czerwieniliby się ze wstydu muzycy BELLADONNY, JEX THOTH, SPIDERS czy BLUES PILLS, gdyby tylko takową zdarzyło im się popełnić. Kawał solidnego, wybornego hard rocka z żeńskim wokalem!

ocena:  8,5/ 10

www.facebook.com/royalthundermusic


www.twitter.com/royalthunderatl


royalthunder.bandcamp.com


www.relapse.com


autor: Kępol



<<<---powrót