| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

STONEGHOST

"New Age of Old Ways"

Mascot Label Group & Mystic Production (CD 2015) 

"New Age of Old Ways" angielskiego STONEGHOST to płyta, która miała nigdy nie powstać. Przewodzący tej grupie wokalista Jason Smith, którego życie wezwało do pełnienia obowiązków ojcowskich, był już o krok od rozwiązania składu legitymującego się wówczas nazwą SNAKEBITE i mającego (wedle tamtejszego stanu rzeczy) nie zostawić po sobie ani jednego dużego albumu studyjnego. Wtedy zrodził się pomysł by owszem - oddać akt w stan spoczynku - ale z tzw. klasą, to jest dostarczywszy krążek, za sprawą którego pożegna się on ze sceną z dumnie podniesionym czołem. Rzeczony pan Smith, Cris Finnis (perkusja), Jamie Nash (bas) oraz Andrew Matthews (gitara) przemianowali orkiestrę na STONEGHOST i powziąwszy współpracę z Russem Russellem (DIMMU BORGIR, EVILE, NAPALM DEATH) zarejestrowali swoje niedoszłe epitafium pod tytułem "New Age of Old Ways" i może i rzeczywiście przyszłoby nam rozpatrywać ich przypadek w czasie przeszłym dokonanym, gdyby nie panowie z Mascot Label Group, którzy mając u siebie takie nazwy jak choćby BLACK LABEL SOCIETY czy VOLBEAT zdecydowali się ów materiał wydać. Chwała im za to, gdyż srebrny plastik ze wspomnianym tytułem przynosi kawał na wskroś solidnego grania, do którego takie określenia jak metalcore, groove metal czy deathcore przylegają niczym facjata pana Janusza do talerza ze schabowym i ziemniakami na imieninach u cioci Jadzi. Nie. STONEGHOST to nie kolejny, nowomodny, metalcore'owy klon próbujący szukać równowagi między plastic-friendly refrenami z czystym, ocierającym się o fałsz wokalem, a pseudobrutalnością całej reszty. Jest to zespół zdecydowanie zasługujący na porównania z takimi ekipami jak THE SIXPOUNDER, MINUSHUMAN, LYZANXIA czy AS I LAY DYING, których muzycy wiedzą jak zagrać wściekle, ale też tak by trzymało to wysoki poziom, muzyka płynęła, a uszy klaskały w takt prosząc o więcej. Najważniejszą nazwą, jaka dla STONEGHOST mogłaby stanowić pewną referencję, a dla odbiorcy podpowiedź jest tu jednak PANTERA. Mamy tu bowiem do czynienia z bardzo podobnym rodzajem balansowania między mocno wyprowadzonym z równowagi, cuchnącym od toksycznego niemal stężenia testosteronu  wokalem, wielgachnymi, tłustymi riffami o stonerowym posmaku oraz pewnie osadzoną pracą sekcji rytmicznej. Nie oznacza to bynajmniej, że kolektyw ucieka od czystego śpiewu i podobnych rozwiązań, bo do takiego przykładowego "Sleeper" trafił zarówno on, jak i dyskretnie rozmieszczone w miksie klawiszowe tło, a chodzi raczej o to, że zespół wymyka się po prostu pewnym związanym z konwencją banałom. Opowiadający o osobistych rozterkach Jasona - o których była tu już mowa - "Faceless Ghost" startuje bukietem shreddingowych, gitarowych wywijasów jakby Andrew chciał pokłonić się w pas Jeffowi Loomisowi, choć to, co wydarzy się później nie będzie bynajmniej zakrawać na kopiowanie poczynań NEVERMORE. STONEGHOST grają w sposób zbyt bogaty aranżacyjnie by porównywać ich np. z RINGWORM, ale z drugiej strony zbyt rasowy by można tu mówić o związku ich muzyki np. z DEADLY CIRCUS FIRE. Zdecydowana część tej płyty to kroczące w średnich tempach, acz w nieustępliwy sposób numery, ale w takim "The Sound Remains" (którego nawet sam tytuł może wiele powiedzieć o schyłkowych nastrojach towarzyszących procesowi twórczemu) czy "Mother of All Bastards" goście potrafią się całkiem nieźle rozpędzić. Jason nie poprzestaje na roli wokalisty i jako osoba zajmująca się również tatuowaniem czuwa także nad graficzną płaszczyzną działalności grupy, czego efekty widać na świetnie uzupełniającej całość okładce, stąd myślę, że pełni on w kapeli podobną rolę, co John Baizley w BARONESS. Oby proza życia nie położyła kresu jej działalności, bo na współczesnej, metalcore'owej scenie STONEGHOST na pewno się przyda.

ocena:  8,5/ 10

www.facebook.com/STONEGHOSTROCKS/?fref=ts


www.mascotlabelgroup.com/stoneghost


www.stoneghostband.com/bio/


autor: Kępol



<<<---powrót