| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

TEN

?Isla de Muerta?

Rocktopia Records (CD 2015) 

Nie wiem czy brytyjski TEN zanadto nie pośpieszył się ze stworzeniem kolejnego albumu, skoro ?Albion? ukazał się w 2014 roku, a ?Isla de Muerta? chyba nawet niecały rok później. Zresztą tamten krążek nie zrobił na mnie zbyt pozytywnego wrażenia i nie spodziewałem się radykalnej wolty w podejściu do muzyki u Gary?ego Hughesa i jego kompanów. Tym razem mamy do czynienia z po części ?piracką opowieścią?, a jej charakter odkrywają już pierwsze, bombastyczne dźwięki wprowadzającego w całość instrumentalnego intro ?Buccaneers?, połączonego z będącym pod dużym wrażeniem filmowych, hollywoodzkich produkcji, równie bombastycznego, choć wzbogaconego już wokalami i rockowym instrumentarium kawałkiem ?Dead Men Tell No Tales?. Motyw główny jest dość oklepany, klawisze trącą sztampą, a wokal Hughesa jest dość niemrawy, ale sam numer ma swój swoisty urok. To może nie tak drastyczna odmiana w stosunku do wspomnianego wcześniej albumu ?Albion?, jednak coś trochę odmiennego, gdyż dalej już wracamy do sofciarskiej odmiany hard rocka, jaką można było usłyszeć na poprzednim materiale. Każdego metal-maniaka zrazi już przebojowy, dość banalny ?Tell Me What To Do?, mimo że ogólnie kawałek zwraca się w stronę klasycznego hard rocka. Powrót do ?morskich? klimatów przynosi ?Aquiesce?, lecz to głównie w tekście, gdyż sam utwór to w dalszym ciągu dość miękkie granie na pograniczu rocka i heavy metalu. Mam zresztą nieprzeparte wrażenie, że trochę gryzą się ze sobą brzmienie gitar jak by rodem z lat 80-ych i mocno anachronicznie brzmiące ?czarno-białe? klawisze. ?This Love? to ckliwy numer z wysuniętymi do przodu pianinem i klawiszami o lekko filmowym, panoramicznym przesłaniu i nie dam sobie palca uciąć, ale jakąś konkretną pieśń z przeszłości to wszystko przypomina. Cóż tam ciekawego lub nieciekawego jest jeszcze na płycie? Znacznie bardziej żwawy i przebojowy (pamiętajmy wszakże, iż TEN to nie power metal), okraszony całkiem udaną, wirtuozerską solówką ?The Dragon And Saint George?, potężnie orientalizujący, choć chwilami przynudnawy ?Karnak - The Valley of the Kings?, banalnie heavy metalowy ?Revolution? (taki JUDAS PRIEST trochę bez jaj!), będący pod przemożnym wpływem IRON MAIDEN ?Angel of Darkness?, silnie nawiązujący do amerykańskiego, melodyjnego hard rocka w stylu BOSTON, FOREIGNER czy WHITESNAKE ?The Last Pretender? i na wpół balladowy ?We Can Be As One? jako bonus na krążku. Jest i tak o wiele lepiej, mniej pompatycznie niż na ?Albion?, ale mam wrażenie, że Gary Hughes wraz z resztą ekipy wpakował na ?Isla de Muerta? zbyt wiele obcych naleciałości, a zapomniał o własnej tożsamości. Dla paru osób będzie to swoiście sentymentalna podróż do czasów, gdy muzyka była naprawdę muzyką, jednak obawiam się, że może ona nie dotrzeć do właściwych osób.   

ocena:  6/ 10

www.tenofficial.com


www.facebook.com/tenofficial


www.rocktopiarecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót