| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CATS IN SPACE

?Too Many Gods?

Harmony Factory & Cargo Records (CD 2015) 

Pomimo tego, że Mroczna Strefa gości na swoich stronach wszelkie rzeczy, dla których cechą wspólną są mrok, diaboliczność, niezależność i ekstremizm, to nie odmówiłem sobie przyjemności przesłuchania i opisania czegoś tak kompletnie odmiennego, jak CATS IN SPACE. Wybaczcie więc staremu, ogarniętemu nostalgią (hehe) dziadowi, jakim pomału się staję (hehe) to, że oprócz zasłuchiwania się w dźwiękowe radykalizmy we wszelkich odmianach lubi czasem coś tak lajtowego, a przy tym wysmakowanego, jak ?Too Many Gods? wspomnianego, brytyjskiego zespołu. Pomijając fakt, że tego typu muzyka, którą wtyka się nie wiedzieć czemu do szufladki z napisem ?pop rock?, ?AOR? czy ?melodic US rock? nieśmiało wychyla się po wieloletniej karencji spowodowanej zachłyśnięciem się rynku muzycznego, ale i fanów byle jaką papką bijącą po uszach z wszelkich anten radiowych, grupa ludzi zapragnęła stworzyć coś razem, a łączy ich taka czy inna współpraca z wieloma znaczącymi, głównie w latach 80-ych artystami. Na ?Too Many Gods? słychać, że podstawowa część składu tego zespołu, czyli Greg Hart, Paul Manzi, Steevi Bacon, Dean Howard, Jeff Brown i Andy Stewart zjadła zęby na dźwiękach, jakie odrzuca większość fanów rasowego rocka, ale jeśli komuś nieobce są sentymenty do świetnie zrobionych, orkiestralnych aranżacji ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA (ostatnio odświeżonych w premierowych utworach przez lidera tej grupy, Jeffa Lynna na albumie ?Alone In the Universe?), tego nie do końca hard rockowego QUEEN, wszystkich tych amerykańskich zespołów popularnych w owym czasie, jak REO SPEEDWAGON, STYX, BOSTON, JOURNEY, FOREIGNER czy choćby Bruce?a Springsteena, a także jeszcze wcześniejszych w czasie grup 10CC czy SWEET (o związkach CATS IN SPACE z nimi jeszcze napiszę za moment), to może w ciemno tę płytę brać. Pod tym względem jest to pozycja wręcz wzorcowa i daleki jestem od stwierdzenia, że jest w tym wszystkim coś nieszczerego czy podyktowanego względami czysto komercyjnymi. Napisałbym wręcz, że jest wręcz odwrotnie, bo tylko tacy ludzie, którzy znają stare czasy od podszewki byli w stanie stworzyć dźwięki, które brzmią jak gdyby powstały przed ponad trzydziestoma laty i są tak różnorodne, a przy tym stanowiące pewną całość. I dlatego nieprzypadkowo padły tutaj pewne nazwy, bowiem w singlowym ?Mr. Heartache? maczał palce (kompozytorsko) Mick Wilson z 10CC (dla niezorientowanych - popularny w drugiej połowie lat 70-ych zespół z cyklu ładnie grających, choć nie przesadnie komercyjnych), a gościnnie na wokalu i gitarze pojawia się Andy Scott z glam rockowego SWEET. I to faktycznie fajny numer, z potencjałem na przebój, ale chyba nie w obecnych czasach, gdy wiecie jakie wokalistki i ?artyści? dominują na listach sprzedaży i płac. I nie przemawia przeze mnie przywołana przeze mnie wcześniej nostalgia, bo rzeczy ponadczasowe są takie i już. Na fascynację THE BEATLES powoływało się już wielu rasowych metalowców (choćby Peter Steele z TYPE O NEGATIVE), a lata 80-te to równie wpływowy (mimo pozorów, że nie) okres muzyczny, z którego można brać garściami. Dlatego podoba mi się to, że CATS IN SPACE obraca się tak swobodnie w klimatach, które w tak różny sposób prezentuje na ?Too Many Gods?. W ?Unfinished Symphony? grają z rock ?n rollową swadą, a jednocześnie łączą gospelowe zaśpiewy i atmosferę przebojowych numerów QUEEN, równie rockowo prezentuje się ?Five Minute Celebrity?, w ?Schoolyard Fantasies? spotykają się ze sobą YES z lat 70-ych i amerykański rock z lat 80-ych, który - uwierzcie albo nie - dominował wówczas na większości list przebojów, a ?The Greatest Story Never Told?, mimo całej tej ckliwości, zamykają naprawdę świetne solówki gitarowe, zaś orkiestracje zapewnił znany między innymi z ?Barcelony? Freddiego Mercury?ego aranżer Mike Moran. Drażnić mogą jedynie ?Last Man Standing?, który za dużo czerpie z twórczości ELO z końcówki lat 70-ych i trąci tym łaknącym w tamtym czasie Eltonem Johnem oraz równie mocno kopiujący pomysły innych ?Man In the Moon?. Reszta, przynajmniej mi osobiście, przyniosła sporo radości w te wszystkie ciężkie dni.     

ocena:  7,5/ 10

www.catsinspaceband.com


www.facebook.com/catsinspaceband


www.youtube.com/channel/UC6u18E3uWblUypQJu8_UAcA


autor: Diovis



<<<---powrót