| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EXPENZER

"Kill the Conductor"

Czar Of Crickets Productions (CD 2015) 

W roku 2014 istniejący wówczas od ośmiu lat szwajcarski PIGSKIN przedzierzgnął się w formację o widniejącej powyżej nazwie, co uczynił, z zachowaniem zdecydowanej większości składu, po to, by kilka miesięcy później wydać debiutancki dla swego nowego logotypu album długogrający. "Kill the Conductor" - gdyż właśnie o nim mowa - przykuwa oko za sprawą oryginalnej, lecz niezupełnie przekonującej okładki i choć nie skłania on do wylewania na głowy autorów całych wiader najwymyślniejszych pejoratywów od tzw. 'ochów i achów' dystansuje mnie równie skutecznie. Twórczość EXPENZER plasuje się na nim gdzieś pośrodku drogi między klasycznym amerykańskim thrashem w stylu np. EXODUS, OVERKILL czy MEGADETH, a niskostrojoną czy grooviastą jego odmianą, w jakiej odnalazły się takie kapele jak NEVERMORE, TESTAMENT, HELL:ON bądź VIRGIN SNATCH i choć zawartość pierwszego pełnowymiarowego krążka zespołu wygląda w większości na solidnie spreparowaną, mogąc odsyłać również do innych nazw, nie potrafię rzec z prawicą przystawioną do serca, że po jej zgłębieniu czekam na kolejny jego album z wypiekami na twarzy. Balansująca między nośnością a ołowianą strukturą toporków ich współpraca z grubymi strunami i garami, lekko progresywny sznyt, odpowiedni rozkład co chwytliwszych momentów, zwroty akcji w zakresie tempa, aranżacji czy stylistycznego toru, obieranego przez rozpędzoną zazwyczaj maszynerię kwintetu z krainy serów i zegarków wydają się załatwiać wiele, ale na pewno nie wszystko. Gdyby otwierający "Bitter End" zagrać z odpowiednim polotem i wigorem mógłby na upartego trafić, bez większego ryzyka ewentualnych pretensji ze strony fanów, na któryś krążek Blitza i jego skrytej pod nietoperzymi skrzydłami ekipy. Wstydu na pewno nie przynoszą również takie numery jak "A Dying T-Rex" - w którym kołyszące się na wysokości kolan i uzupełnione wokalem o lekko, aczkolwiek adekwatnie zaznaczonej manierze riffy w klimacie PANTERY przecina galopada a la SLAYER - "Play For the Deaf" z niemal futuro-dysonansami i przyjemnie melodyjnym finałem czy w porywach nawet epicki, elokwentnie zatytułowany "Silence of the Amps". Jeden zgniły pomidor leci natomiast z mojej strony w kierunku pełniącego funkcję wokalisty Toma, który powinien silniej utożsamić się z tym, co artykułuje i jeśli ktoś czuł się zakłopotany czytając w jednym z wywiadów słowa gitarzysty WOLF SPIDER, Piotra Mańkowskiego, na temat różnic pomiędzy 'typowo thrashowym wokalistą' a 'śpiewającym wokalistą', to między lekturą najnowszej płyty spod palców wspomnianej już wcześniej trupy pod przewodnictwem słynnego rudzielca, a ostatniego albumu dostarczonego przez zabójcę, co to na 'krwawym tronie rządy ongiś sprawował' niechaj zaserwuje sobie "Kill the Conductor", a w pełni zrozumie o co w tym wszystkim chodzi. No i odpowiedzialni za aranże riffów i same kompozycje również mogliby ku otrzeźwieniu w makówkę czymś zarobić, bo większość przede wszystkim gitarowych, ale i ogólnie instrumentalnych patentów tego krążka to rzeczy naprawdę ostro szablonowe, kopiowane niemal od bardziej znanych i doświadczonych kolegów z metalowego podwórka. W tym miejscu dochodzimy do dodatkowo pogrążającej ten zespół informacji, gdyż jego muzycy mają z grubsza po osiemnaście lat scenicznego doświadczenia za pasem i jeśli na tym etapie nie są na tyle wyrobieni by dostarczyć dobry wedle nienaciąganej oceny krążek, wątpliwe by kiedyś przyszedł dzień, gdy będą. Przykro mi, ale mimo dobrych momentów i nienagannej prezencji warsztatowej "Kill the Conductor" nikogo nie zabije.

ocena:  5/ 10

www.expenzer.com


www.metal-archives.com/bands/Expenzer/3540398623


www.facebook.com/expenzermetal/?fref=ts


www.czarofcrickets.com/


autor: Kępol



<<<---powrót