| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SLECHTVALK

"A Forlorn Throne"

Whirlwind Records (CD 2010) 

Pierwszą płytę SLECHTVALK Shamgar stworzył samotnie. Pewnie nie chciałbym słyszeć tych jego wypocin umieszczonych na CD "Falconry", ale lata mijają i jego one-man band przeistoczył się w pełnoprawny, obecnie pięcioosobowy zespół. Po drodze, już w pełnym składzie, powstały jeszcze dwa pełne albumy, split, singiel i nawet koncertowe DVD. Do tego zagrali sporo koncertów m.in. z ELUVEITIE, MANEGARM, ENDSTILLE, SKYFORGER i SUIDAKRA. Widać, że w Holandii i może także w niemieckojęzycznych krajach mają niezłą prasę i więcej niż paru fanów. No tak, wspomniany przed chwilą zestaw kapel przywołuje pewne skojarzenia i tak, nie mylicie się - SLECHTVALK specjalizuje się w graniu czegoś, co powinno się dość oględnie określić jako skrzyżowanie epickiego black metalu z elementami viking i folk metalu. Oznacza to w rzeczy samej, że "A Forlorn Throne" wywodzi się z jednej strony z dziedzictwa albumów takich gigantów, jak BATHORY czy ENSLAVED i tych nieco pomniejszych pokroju THYRFING, MOONSORROW, RAGNAROK lub przywoływane w tej recenzji MANEGARM i SKYFORGER, bo tu też przeważają monumentalne kompozycje, w których nie brakuje wigoru, agresji, odpowiednio wklejonej folkowej melodyki, podniosłego klimatu i opowieści z dawnych czasów. Sami muzycy na fotkach pozują odziani w skórzane opończe, z wymalowanymi facjatami i bronią w ręku. Na szczęście ich muzyka nie epatuje lukrowatymi dźwiękami, którymi podbija pewną część słuchaczy na przykład taki FINNTROLL, ale za to za dużo tu banalnych rozwiązań typowych dla tak zwanego symfonicznego black metalu, co momentalnie przywodzi na myśl DIMMU BORGIR, CRADLE OF FILTH i tym podobnych. Nie byłoby to wadą, ale tu co rusz słyszę rozwiązania znane z takich i siakich płyt, choć profesjonalizmu wykonania, świetnego, potężnego brzmienia i różnorodności nie można odmówić tym Holendrom. To wydawnictwo będzie na pewno atrakcyjne dla tych, którym nie obojętna jest twórczość wyżej wymienionych zespołów, ale koła tu nie wymyślili i jeśli ktoś szuka tu nowych, oszałamiających wrażeń - źle trafił. Album jest długi, trwa nieco ponad godzinę, lecz parę więcej niż interesujących momentów można tu znaleźć. Na przykład agresywny "Tamers of the Seas" czy bardzo rozbudowany, różnorodny i pozostający w pamięci "Enthroned" (to tu prawdopodobnie gościnnie śpiewa Erik Grawsio z MANEGARM). Reszta budzi już bardziej mieszane wrażenia.

ocena:  5,5/ 10

www.slechtvalk.com


www.myspace.com/slechtvalkofficialmyspace


www.whirlwind-records.com


autor: Diovis



<<<---powrót