| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

KILLING JOKE

?Pylon?

Spinefarm Records (CD 2015) 

W sumie jestem trochę zaskoczony jak jednogłośnie dziennikarze z tak różnych pokoleń i niekoniecznie słuchający ciężkiej muzyki na co dzień obwołali ?Pylon? weteranów z KILLING JOKE jedną z najważniejszych płyt ubiegłego roku. Widocznie cierpliwość i konsekwencja czasem popłacają, ale określanie tego zespołu jako ?weteranów post-punka? świadczy wyłącznie o nieznajomości tematu. Jaz Coleman i spółka nigdy nie przynależeli do tego gatunku muzycznego, choć z początku i ja miałem takie wrażenie. Pamiętam jeszcze jak dziś, gdy ich wczesne płyty pojawiały się w latach 80-ych we wtorkowej audycji ?Cały ten rock? Marka Wiernika w radiowej Trójce gdzieś między punkowymi wydawnictwami THE DEAD KENNEDYS i CRASS, ale już wtedy odczuwałem, że to kapela z zupełnie innej półki. Nie tak zaangażowana w ten ruch muzyczny, przecierająca nowe szlaki, lecz w żaden sposób tożsama z nawiązującym do najbardziej rewolucyjnych rzeczy z przeszłości punkiem lub wykluczającym przeszłość ruchem post-punkowym. Gdzież im tam było do dźwiękowych dziwolągów pokroju GANG OF FOUR, CABARET VOLTAIRE czy THE FALL?! Chwilę później, w połowie lat 80-ych, za sprawą prześwietnego albumu ?Night Time?, okazało się, że KILLING JOKE potrafi łączyć swoje dźwięki w taki sposób, że stały się bardziej strawne dla większej ilości słuchaczy, co jednak z czasem sprawiło, że ta grupa nie chciała wtoczyć się do mainstreamu i chyba dopiero w 1994 roku album ?Pandemonium? powtórzył sukces tamtego krążka sprzed prawie dekady. W owym czasie wrzucano już tę kapelę do szuflady pod tytułem ?industrial metal? i tak właściwie, po dziś dzień działalność KILLING JOKE spotykała się ze sporym zainteresowaniem, ale raczej na zasadzie obserwacji zasłużonego i nigdy nie schodzącego na dłużej ze sceny zespołu. Z ?Pylon? sytuacja jest taka, że zasadniczo to album, który łączy ze sobą muzyczne wątki, z jakich Coleman, Geordie i reszta kompanii korzystała w latach 80-ych i 90-ych poprzedniego stulecia, jak i w XXI wieku. Dalej mamy tutaj tę swoistą transowość poszczególnych kompozycji (już ?otwieracz? w postaci ?Autonomous Zone? doskonale o tym świadczy), rytmy bywają bardzo ?mechaniczne? i wywodzące się z cold wave (np. ten ?Dawn of the Hive?), ale przy tym wiele na tej płycie tej specyficznej i charakterystycznej dla KILLING JOKE melodyki, a niektóre kawałki klimatem nawiązują do wspomnianego przeze mnie krążka ?Night Time?, czego najlepszym przykładem jest przebojowa ?Euphoria?. Na płycie nie brakuje też mocniejszych, zdecydowanie gitarowych kawałków (nie oznacza to oczywiście, że pozostałe już takowymi nie są) i warto tu wspomnieć przykładowo o ?New Cold War? czy trochę przypominającym NEW MODEL ARMY z najlepszych lat ?Big Buzz?. Nie obeznani z tematem doszukają się pewnych wątków poruszanych swego czasu przez NINE INCH NAILS, MINISTRY czy FEAR FACTORY, ale warto wiedzieć, że to właśnie te bandy były pod przemożnym wpływem ongiś brytyjskiego, a obecnie tak naprawdę rozsianego po całym świecie KILLING JOKE, który nota bene na ?Pylon? prezentuje się w oryginalnym, czteroosobowym składzie: Jeremy ?Jaz? Coleman, ?Big? Paul Ferguson, Kevin ?Geordie? Walker i Martin ?Youth? Glover. I to chyba najlepsze wyjaśnienie, dlaczego ?Pylon? brzmi tak, jak brzmi i rzeczywiście jest jedną z najbardziej udanych albumów w historii tej istniejącej od 37 lat kapeli.    

ocena:  9/ 10

www.killingjoke.com


www.facebook.com/killingjoke


www.spinefarmrecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót