| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

KYLESA

?Exhausting Fire?

Season Of Mist Records (CD 2015 ) 

Od paru latach śledzę twórczość tercetu KYLESA na bieżąco. Nagrywają solidne albumy, których słucha się bardzo dobrze, jednak niespecjalnie powracam do nich po uważnych dwóch czy trzech przesłuchaniach. Do siódmej już w dyskografii pełnej płyty nagranej w 2015 roku podchodziłem więc w podobny sposób, bo wiedziałem, że poziom będzie wysoki i na pewno szczególnie się nie rozczaruję. Okazało się, że taki scenariusz się zrealizował, ale jednocześnie uważam, że ?Exhausting Fire? to materiał niezwykle dojrzały, muzycznie różnorodny i świadczący o kroku naprzód, jaki zrobili Phillip Cope, Laura Pleasants i Carl McGinley. Zawsze wrzucano KYLESĘ do szufladki pod tytułem ?sludge metal?, tymczasem teraz należy w końcu zrewidować to trochę krzywdzące dla tego zespołu określenie, bowiem nieskromne może, ale jakże prawdziwe stwierdzenie gitarzystki i wokalistki Laury Pleasants, że ?żaden zespół nie brzmi jak my i my nie brzmimy jak ktokolwiek inny? ukazuje się w pełni na ?Exhausting Fire?. Przede wszystkim KYLESA postawiła na niezbyt długie, nieprzekombinowane formy muzyczne i nie bawi się w siedmio- czy ośmiominutowce, a zamiast tego ogranicza poszczególne kawałki do czterech minut, a tylko w dwóch przypadkach jest to około pięciu minut. Po drugie paleta pomysłów i miksowania muzyki z przeszłości z pewnego rodzaju nowatorstwem jest na tym krążku jest bogata. O ile jeszcze początkowe kilkadziesiąt sekund ?Crusher? to taki typowy sludge?owo - stonerowy walec, to po chwili robi się na moment klimatycznie, a potem jest znowu ciężko i znów bardziej nastrojowo. Zdawać by się mogło, że w połączeniu z beznamiętnym wokalem Laury, często dominującym na tej płycie, będzie to taki jednorazowy wyskok, a potem powrócimy do Kylesowej typówki. Nic bardziej mylnego! ?Inward Debate? uderza prostymi, zamaszystymi riffami, ale w ?Moving Day? robi się gotycko i na swój sposób melodyjnie, a KYLESA przywołuje tym samym klimaty lat 80-ych. ?Lost And Confused? też na chwilę zwraca się w stronę eterycznego mroku, ale za moment łoją już mocniej, nie zapominając wszakże o niebanalnej melodyczności. Taki eklektyzm cechuje też hard rockowo łupiący i bujający ?Shaping the Southern Sky?, który z czasem wchodzi w psychodeliczne, odjechane rejony. Nie pozbawione takich momentów, jak i death rockowej aury są również ?Falling? i prowadzony wokalami Phillipa Cope?a ?Night Drive?. Nota bene ten drajw jest obecny na całej płycie, bowiem KYLESA nie zapomina, że jednak mimo wszystko są utożsamiani głównie ze sceną ciężkiego grania. To, że pozwalają sobie na ?szamańskie?  czy orientalne odjazdy w tym drugim numerze i w ?Blood Moon? czy piękny, zagrany prawdopodobnie na klarnecie wstęp do ponownie przywoływanego ?Blood Moon?, nie pozbawia materiału przede wszystkim nośności mocnych riffów i droczenia się ze słuchaczem nawiązaniami do KYUSS, QUEENS OF THE STONE AGE i im podobnych, ale i do klasycznego hardcore?a, a wspomniany ?Blood Moon? zawiera też takie akordy, jakich nie powstydziłaby się kapela z kręgu black/death metalu. Zaskoczeni? Ja byłem i nadal jestem, ale jest to zaskoczenie pozytywne, bo ?Exhausting Fire? to płyta zwarta, chwytliwa i do posłuchania na więcej niż tylko dwa czy trzy razy. I pięknie ujął to wszystko wydawca - Season Of Mist Records, który opisał ten album jako ?Savannah Rock And Metal?. Tercet z miasta w stanie Georgia w pełni sobie na to zasłużył.   

ocena:  8,5/ 10

www.kylesa.com


www.facebook.com/KYLESAmusic


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót