| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

POENARI

"Wrath, War, Lucifer"

E.E.E. Recordings (CD 2015) 

Warszawskiemu POENARI wręczyłem hojny bukiet ciepłych słów pisząc recenzję ich debiutanckiego, pełnego albumu studyjnego z 2011 roku, pod tytułem "Rule of the Damned" i w sumie nie inaczej było w przypadku wywiadu, jakiego w związku z premierą tej pozycji udzielił mi gitarzysta grupy, Daniel Babecki. Bez wątpienia były to superlatywy uczciwie przez zespół wypracowane, a uczucie rozmijania się z prawdą nie towarzyszyło bynajmniej czynności przelewania ich na wirtualny papier, co z pewnością miałoby miejsce gdybym tylko zechciał uraczyć ich tekstem w podobnym tonie teraz - gdy przyszło mi wypowiedzieć się na temat następcy tamtego krążka, czyli wydanego najpierw na kasecie, a później na CD oraz w formacie cyfrowym "Wrath, War, Lucifer". Pierwszą edycję tego tytułu zespół przygotował sam, podczas gdy druga była inicjatywą amerykańskiej E.E.E. Recordings i miała służyć rozsiewaniu ich blackened deathmetalowej zarazy właśnie za oceanem. Szeroko zakrojonych rewolucji styl grania tej kapeli niby nie doświadczył. W dalszym ciągu balansują między brutalnym death a surowym i bezpośrednim black metalem i zamiast dopracowywać każdy jeden numer do wykonawczej perfekcji i poświęcać niezliczone godziny na żmudne ćwiczenie się w super precyzyjnym zadawaniu muzycznych ciosów wolą uderzać w sposób dziki, barbarzyński i niepohamowany, robiąc tym samym przebogaty prezent rozkochanej w pachnącej podziemiem, staro-szkolnej ekstremie metalowej braci. Problem jednak w tym, że to, co stanowiło niewątpliwy atut tamtejszego materiału - który w czasach klonowania automatycznie i co gorsza, niemal identycznie nitujących technical deathowych brygad prezentował łoskot generowany z jajem oraz charakterem - nie sprawdza się w tej roli przy okazji ostatniego krążka. Wypuszczenie materiału na kasecie przemknęło mi koło nosa, bo przyznam szczerze, że w natłoku osobistych problemów oraz innych wydawnictw z metalową muzą o POENARI troszkę zapomniałem, choć skłamałbym pisząc, że wiele mnie w tej kwestii ominęło. "Wrath, War, Lucifer" bliższy jest black metalowi i graniu w rejestrach wyższych. Wokal jest mniej growlingowy, a bardziej krzykliwy, wysoki strój otłukiwanego z maniakalną nieustępliwością werbla nie pozwala zapomnieć o sobie nawet na sekundę i mamy jeszcze gitary, których warstwa nie ugina się już od charakterystycznego dla poprzedniej płyty, brzmieniowego ołowiu i fakt, że POENARI postawił tym razem na inny profil rozwiązań z całą pewnością przyprawiłby mnie o uśmiech satysfakcji na twarzy gdyby tylko najzwyczajniej w świecie zadziałał. Prostota pewnych rzeczy może tu kogoś urzec, ale toporność i monotonia znakomitej większości riffów i zagrywek, jakie trafiły na "Wrath, War, Lucifer" wskazywać może raczej na nieudolny ich charakter, gdzie celowo powstrzymałem się przed użyciem określeń 'kaleki' czy 'prymitywny' wiedząc, że dla fana takiej muzyki nie muszą mieć one koniecznie pejoratywnego wydźwięku. W dwóch utworach, a mianowicie "Betrayed" i "Ritual" możemy usłyszeć Beldaroha z BESATT, ale nawet jego udział niewiele tu pomógł, bo o ile na płytach macierzystego szyldu gość ryczy niczym rasowy Diabeł, tak tutaj co najwyżej skrzeczy jak chochlik, co może być wynikiem np. miksu, w którym mimo wszystko jednak gdzieś się gubi. Zniknął gdzieś mroczny klimat w melodiach i mimo nagromadzenia w tych utworach pewnej dozy 'złowrogiego' feelingu jakoś nie do końca potrafi on tu przekonywać. Szkoda tej pozycji, bo coś w tych kawałkach i obranym przez POENARI kierunku jest, ale daleko mi do stwierdzania, że zespół potrafił to 'coś' wydobyć i z odpowiednim skutkiem wyeksponować. 

ocena:  6/ 10

www.metal-archives.com/bands/Poenari/3540322993


www.facebook.com/POENARI.official


www.reverbnation.com/poenari


myspace.com/poenari


www.eeerecordings.com


autor: Kępol



<<<---powrót