| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

TICKET TO HELL

"Operation: Crash Course"

My Kingdom Music (CD 2010) 

Drugi album meksykańskiego TICKET TO HELL przynosi jeszcze bardziej dosadną i ekstremalną dawkę muzyki inspirowanej w dużej mierze latami 80-ymi. Nie jest to jednak żaden dosłownie oddany oldskul będący kalką tych czy innych kapel działających i nagrywających w tamtym czasie, ale raczej punkt wyjścia do własnych poszukiwań, mocno tkwiących w tym, co filar grupy, czyli Jacobo Cordova usłyszał i polubił podczas swojej muzycznej, trwającej już ponad dziesięć lat kariery. A ma za sobą grę w takich formacjach, jak ANTIQUA, PROJECT FIRESTART i już w pełni kierowane przez niego projekty, jakimi są doom/death metalowy MAJESTIC DOWNFALL i właśnie TICKET TO HELL. W przeciwieństwie do "Majestatycznego Upadku" meksykański muzyk nie waha się przed dowaleniem do pieca i w ten sposób mamy serię konkretnych riffów z chytrze wplecionymi rozwiązaniami melodycznymi, co ogółem przynosi - i to chyba sedno sprawy - mocarną dawkę starego metalu, który nie kojarzy się z zespołem "X" czy "Y". I jeszcze jedna istotna kwestia - "Operation: Crash Course" nie podąża drogą trendów, bo nie jest to album przesadnie nawiązujący na przykład do thrash metalu (czy to europejskiego, czy amerykańskiego), ani do death metalu z jakiegokolwiek krańca świata, ani też tym bardziej do melodyjnego death/thrash'u. Brawa należą się Jacobo za to, że pomimo postawienia na agresję i sprawdzone wzorce uniknął popadnięcia w schematyzm. Utwory są wystarczająco wciągające i chwytliwe, a przy tym rozbudowane i co rusz zmieniające się w warstwie rytmicznej (duża zasługa sesyjnego bębniarza Alfonso "Porncho" Sancheza), wzbogacone niezbyt skomplikowanymi, ale konkretnymi solówkami gitarowymi (pomocny w tym był niejaki Cesar Tarello). Na koniec jeszcze jedna informacja - brzmieniowo też jest daleko od banału, co akurat mnie nie dziwi, bo gro meksykańskich produkcji wyróżnia się od tych powstałych w Europie czy Stanach. Sound jest klarowny, acz jednocześnie odpowiednio przybrudzony i naturalny. Cóż, generalnie machanie dyńką jest wskazane, ale zważajcie na to, że momentami można sobie nadwyrężyć kark, bo zgodnie z domysłami - to bardzo KARKOŁOMNY stuff.

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/tickettohellband


www.mykingdommusic.net


autor: Diovis



<<<---powrót