| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SOIJL

?Endless Elysian Fields?

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2015) 

Dla wielbicieli SATURNUS oraz wszelkich rzeczy spod znaku klimatycznego, melodyjnego doom/death metalu mam świetną nowinę. Mogą śmiało zaopatrzyć się w debiutancki album zawieszonego przez lata w próżni projektu Mattiasa Svenssona ze wspomnianego SATURNUS, czyli tworu o trudnej do wymówienia nazwie SOIJL. ?Endless Elysian Fields? pod każdym względem nawiązuje do tych najbardziej chwalebnych wydawnictw z tego kręgu i łączy ze sobą odpowiednią dawkę ciężaru, melodyki, klimatyczności i różnorodnych emocji, a te - jak wiadomo - są kołem napędowym w takiej muzie. Sami muzycy zebrani w składzie SOIJL wypowiadają się - jak to Skandynawowie - krótko i węzłowato, że to ?7 pieśni pełnych całkowitej rozpaczy i strachu?, ale każdy, kto z takimi dźwiękami obcuje częściej niż raz na rok stwierdzi, że są to kompozycje, od których bije specyficzne piękno rozpaczy, smutku, a czasem i melancholii, ale każdy może znaleźć własną interpretację, choć okładka podpowiada o co w tym wszystkim ?kaman?. ?Endless Elysian Fields? zawiera, ogólnie rzecz biorąc, coś, co dawniej wytwarzał wspomniany już dwukrotnie w tej recenzji SATURNUS, bo tak muzycznie, jak i wokalnie oba zespoły zazębiają się ze sobą bardzo mocno, tyle że głos w SOIJL ogranicza się do wydawania z siebie niedźwiedzich, acz dość czytelnych ryków i pełnych rozpaczy wrzasków, rzadko wchodząc w czyste rejestry, a jeśli już, to jest to rodzaj melodeklamacji. Melodyczne partie tych ciągnących jeden dźwięk gitar nawiązują w prostej linii oczywiście do MY DYING BRIDE, lecz nie brakuje też rzetelnie zapodawanych, ciężkich riffów i ciekawych akustyków. Klawisze funkcjonują raczej w tle i tylko czasem wychodzą na pierwszy plan i przejmują inicjatywę, a sekcja solidnie funkcjonuje odpowiednio punktującym basem i podtrzymującą rytm przy życiu perkusją. Same kawałki nie są może nadzwyczaj skomplikowane, ale aranże są na tyle bogate i zbudowane w dojrzały sposób, że w ramach tych siedmio-, ośmio- czy dziewięciominutowych utworów dzieje się sporo i także tutaj można dostrzec pozytywne piętno umiejętności konstruowania muzyki w sposób zbliżony do mistrzów z MY DYING BRIDE. I nie jest to żadne kopiowanie pomysłów, lecz w pełni świadome dopasowanie dźwięków do konwencji, gdyż nie wyobrażam sobie, by SOIJL chciał przewracać formułę do góry nogami. A wystarczy przecież posłuchać tradycyjnych można by powiedzieć kawałków, jak tytułowego, ?Swan Song?, ?Drifter, Trickster? czy bardziej motorycznego od pozostałych ?The Formation of a Black Nightsky? lub najbardziej dołującego nastrojem ?The Shattering?, by wiedzieć, że to płyta co najmniej bardzo dobra.  

ocena:  8/ 10

www.facebook.com/soijl


soijl.bandcamp.com


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót