| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

VHÖL

?Deeper Than Sky?

Profound Lore Records (CD 2015) 

Znając raczej na wyrywki ostatnie pozycje modnej w pewnych kręgach firmy Profound Lore Records (bo z dystrybucją ich wydawnictw w Europie jest kłopot niewąski, a ceny masakryczne), dostrzegam, że pragną stać się twórcami pewnych nowych trendów i wyciągać ciaćki od hipsterów. Wcześniej stawiali na nowatorstwo i oryginalność wydawanych albumów, a ostatnimi czasy może i trochę też, ale widzę, że wdrażają plan prezentowania zespołów, które grają w pewnym sensie mocno vintage?owo, w czym przypominają zarówno mainstreamowy Nuclear Blast, jak i podziemną Van Records. VHÖL podobno zachwyca wielu, ale ja upatrywałbym  ten fenomen w tym, że w Stanach stanowią swoistą supergrupę, bowiem w składzie mamy na wokalu Mike?a Scheidta z YOB, na gitarze znanego z HAMMERS OF MISFORTUNE czy SLOUGH FEG Johna Cobbetta, na basie pomyka Sigrid Sheie, stanowiąca o ?mrukliwej? sile wspomnianego H.O.M. oraz AMBER ASYLUM, a bębni tutaj Aesop Dekker z AGALLOCH. Jedno więc się w tym zestawieniu zgadza - to ludzie, którzy ?starą? muzykę promują od lat i retro-heavy metalowe dźwięki wygrywali, gdy to nie było takie ?trendy?. Dlatego te wręcz archaiczne brzmienia, sięgające do czasów, gdy jeszcze na dobrą sprawę heavy metal w obecnym pojęciu się nie zrodził, słychać na drugim długograju VHÖL, bo choćby SLOUGH FEG czy HAMMERS OF MISFORTUNE w czymś takim się specjalizowały. Mike Scheidt jest ?wyjcem? kojarzonym z klasycznie pojmowanym doom metalem, ale oprócz wpływów Messiaha Marcolina na tej płycie potrafi wydrzeć się niczym Rob Halford, a co najmniej Ralf Scheepers. Hard rock, heavy metal, po części power i doom metal więc mamy obecny na ?Deeper Than Sky?, a co poza tym? Surowość i prostotę wczesnego i tego darkthronowskiego (raczej późnego niż tego z ?Under a Funeral Moon?) black metalu, crustową motorykę, potraktowanie prog rocka z lat 70-ych w stopniu zbliżonym do Greków z HAIL SPIRIT NOIR, odrobinę psychodelii, całkiem sporo occult rocka, a więc wszystkiego po trochu, a żaden z dźwięków tak naprawdę nie pochodzi z epoki, gdy wszyscy ci muzycy byli już na świecie lub byli jeszcze wówczas za młodzi, by ich słuchać ze zrozumieniem. Nie odmawiam VHÖL, że są w tym - przynajmniej momentami - bardzo oryginalni i czasem naprawdę potrafią zaskoczyć. Przeskakują z gatunku na gatunek ruchami skoczka na szachownicy, a w instrumentalnym ?Paino? proponują prawie że jazzową improwizację z szalejącym pianinem i pędzącą mocno do przodu sekcją rytmiczną. Tytułowy dwunastominutowiec próbuje się z formułą znaną z lat 70-ych, gdzie indziej muzycy chcą postraszyć bazowym black metalem, jak gdyby grano go już w epoce wczesnego PINK FLOYD, a jeszcze w innym miejscu imitują JUDAS PRIEST z różnych wcześniejszych okresów jego działalności i mieszają to z wpływami wczesnego VOIVOD. Trochę to czasem służy całości przekazu, a czasem mam wrażenie, że przerasta to tę czwórkę z Kalifornii. Chyba dlatego wydawca i promotor posługują się w przypadku tego zespołu określeniem ?psychodelic thrash unit?. A sami muzycy chwalą się, że nagrywali na konsoli, z której korzystał w 1970 roku Jerry Garcia z legendarnego THE GRATEFUL DEAD. Intrygujące, ale na dłuższą metę nie powala.

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/vholisvhol


www.profoundlorerecords.com


www.facebook.com/profoundlorerecords


autor: Diovis



<<<---powrót