| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

WILDLIGHTS

?Wildlights?

Season Of Mist Records (CD 2015) 

Od wielu już lat nie ukrywam, że naprawdę rzadko natrafiam na jakiekolwiek słabe wydawnictwo ze znaczkiem Season Of Mist Records, choć wydają przecież rzeczy z różnych półek. Jak mało która firma niezmiennie dbają o jakość swoich pozycji i chociaż zarzucam im to, że dystrybucję w Polsce powierzyli firmie, która sprzedaje te płyty w odstraszających każdego cenach, to powiadam Wam, że warto pogrzebać w ich katalogu i zakupić wybrane rzeczy, a nieskromnie napiszę, że dla właściwego wyboru można poczytać nasze recenzje. Niestety, WILDLIGHTS, do którego podchodziłem jak pies do jeża już po przeczytaniu, że to duet złożony z wokalisty i gitarzysty Jasona Shi z uznawanego swego czasu przez Relapse Records za zbawicieli starego rockowego grania w nowej formule ASG oraz perkusisty Johnny?ego Collinsa z bliżej mi nieznanego THUNDERLIP!, potwierdza, że francuskiej SOM zdarzają się lekkie niewypały. Jedną rzeczą jest to, że trochę spóźnili się z chwyceniem pod swoje skrzydła zespołu grającego vintage?owego rocka, a drugą to, że jeśli szukać odnośników WILDLIGHTS na obecnej scenie, to paleta tych nazw jest niezmiernie bogata, a takim FOO FIGHTERS, KINGS OF LEON czy BARONESS trudno dorównać. Dlatego od razu rozwiewam pewne wątpliwości i WILDLIGHTS to w żadnym razie nie jest zespół próbujący się podpiąć pod wszelkie trendy w rodzaju THE WHITE STRIPES czy ROYAL BLOOD, bo dwie osoby w zespole mogłyby na to wskazywać. Jason i Johnny nie chcą nikomu dowodzić, że chcą ograniczać się do prymitywnej i jednocześnie skutecznej nawalanki, chociaż wszystko by na to wskazywało. Ze swojej strony odbieram ich debiutancki album jako coś, co łączy w sobie elementy tego ?kwiecisto kolorowego? rocka a la BARONESS z podobnie podchodzącą do sprawy twórczością ASG,, odrobiną psychodelicznego hard rocka, lekkimi wpływami THIN LIZZY i wokalami będącymi miksturą JANE?S ADDICTION i THE MARS VOLTA. Opis taki może być nawet atrakcyjny i mógłbym go odsprzedać za parę groszy (hehe), ale nawet będąc dość biernym odbiorcą całej masy podobnych rzeczy zapodawanych tu i ówdzie przez radiostacje i internet, słyszę w tym przede wszystkim dość przeciętne i nie wyróżniające się granie, pod które - i stwierdzam to z przykrością - chce się choć na chwilę podłączyć i tak szanowana przeze mnie firma, jak Season Of Mist. Lepiej więc zapomnieć o tej ich słabości i przełączyć się na inne, świetne pozycje, które wydali w 2015 roku, a było ich naprawdę bez liku. O czym zaświadczamy w Mrocznej Strefie można by rzec, że na co dzień.

ocena:  3/ 10

www.facebook.com/wildlights


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót