| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

WINDHAND

?Grief?s Infernal Flower?

Relapse Records (CD 2015) 

W recenzji poprzedniego albumu WINDHAND, ?Soma?, wieszczyłem grupie rychłe zapomnienie ze strony fanów, bo faktycznie tylko plecy Relapse pozwoliły im wynieść się ponad totalną przeciętność z podziemia, gdzie tak naprawdę jest miejsce dla tego typu kapel. Z całym szacunkiem dla undergroundu, gdzie - jak zapewne wiecie - dzieje się dużo więcej niż w tak zwanym mainstreamie. Jednocześnie wiem, że ostatnimi czasy Amerykanie chcą przewodzić całej tej fali post-sabbathowskiego grania i stąd tak duże parcie na pokazywanie czym to oni mogą się pochwalić pod tym względem. WINDHAND ma być jednym z tych kluczowych atutów w tym niezrozumiałym dla mnie wyścigu o przewodnictwo, a że w najnowszy materiał pod tytułem ?Grief?s Infernal Flower? zaangażowano zasłużonego dla grunge?u producenta Jacka Endino (m.in. NIRVANA, SOUNDGARDEN), masteringiem zajął się Brad Boatright, a grafiki na płytę dostarczył Orion Landau, to można sobie wyobrazić, jak bardzo wydawcy zależy na tym, by swoich pupilków wypromować. Niech jednak sama muzyka powie najwięcej na ten temat, a tutaj entuzjazmu z mojej strony nie oczekujcie. Raz, że niczym nowym już nie jest połączenie ciężkich riffów i lekko psychodelicznej aury z żeńskim, beznamiętnym wokalem, a dwa, że WINDHAND dalej zastanawia się czy pozwolić trzymać wobec siebie dystans i zgrywać takich, co to nie patrzą na komercyjny sukces, czy też może w końcu trochę ułatwić innym i sobie sprawę, grając przystępniej. Myślę jednak, że wybór już nie należy do nich, bo mieli na to wystarczająco dużo czasu, a przeciętny fan BLACK SABBATH (obojętnie do jakiego pokolenia należy) czy tych grup, które w tej materii już coś osiągnęły, jedynie fuknie podczas przesłuchiwania pierwszych dwóch numerów, że to ?nudy na pudy?. I rzeczywiście, otwierające materiał ?Two Urns? i ?Forest Clouds? ciągną się jak guma w gaciach, a jednostajności tych kawałków nie można określić mianem transu. Jeśli powiem, że dalej, po kilku pięciominutowych utworach, w tym akustycznie plumkającym ?Sparrow?, natkniemy się na dwa fragmenty po ponad 14 minut, to już nie będzie to chyba zachętą dla nikogo, prawda? Gdybyśmy mówili tutaj o jakiejś progresywnej formule doom metalu lub jego funeralowej odmianie, to może tak? Tymczasem WINDHAND urozmaica swój nowy album bardzo oszczędnie wpływami ALICE IN CHAINS w liniach melodycznych wokalu ?Crypt Key? (niektórzy powiedzą, że to nieudolne i z nimi się zgodzę), a tempo poszczególnych kawałków niewiele się zmienia, co dla albumu trwającego jakieś 70 minut jest zwyczajnie samobójcze. Tym bardziej, że amerykański kwartet pozbył się nawet tych bardziej ?kwiecistych? ozdobników a la BARONESS, schematyzm całości jest porażający, a psychodelia ogranicza się do ledwie kilku biednych fragmentów. Nie jestem wielkim fanem ELECTRIC WIZARD, ale przy nim WINDHAND jest malutki, a ?Grief?s Infernal Flower? to płyta zwyczajnie bardzo słaba. 

ocena:  2/ 10

www.windhand.band


www.facebook.com/WindhandVA


windhandva.bandcamp.com


www.relapse.com


autor: Diovis



<<<---powrót