| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ASHEN HORDE

?Nine Plagues?

własna produkcja zespołu (CD 2015) 

Mimo szybkich technologii i ogólnego dostępu do prawie wszystkiego, co stworzył w muzyce człowiek, pewne rzeczy docierają z lekkim opóźnieniem, a ponieważ Mroczna Strefa stara się ogarniać jakieś 95% pozycji, jakie otrzymuje do recenzji, to one-man band ASHEN HORDE pojawia się na naszych wirtualnych łamach z jeszcze większym opóźnieniem. ?Nine Plagues?, czyli drugi pełny album Trevora Pertza, wydany własnym sumptem przez autora na CD i w formie cyfrowej pod sam koniec 2015 roku, powinien jednak przykuć uwagę tych, co zawsze czekają na wydawnictwa wypełnione ekstremalnym, a przy tym inteligentnym i na swój sposób progresywnym graniem. Dodatkowo ten muzyk podkreśla, że mieszka w samym centrum komercyjnego świata i blichtru, a dokładnie to w Hollywood. To miejsce w Kalifornii kompletnie nie kojarzy się ani z black czy death metalem, ani też w ogóle z czymkolwiek radykalnym w swoim przekazie. Tymczasem ASHEN HORDE to jak na jednoosobowe przedsięwzięcie rzecz zdecydowanie przemyślana, zrobiona z rozmachem i efektowna, nie zapominając przy tym, że metal to nie jest coś dla każdego i wymaga pewnego przygotowania. Już w pierwszym na płycie, ponad 9-minutowym ?Desecration of the Sanctuary? nawalanka jest okrutna i jeśli usłyszycie tutaj echa MARDUK, DISSECTION, MORBID ANGEL, ANGELCORPSE czy KRISIUN, to już wiecie czego się spodziewać. Dodając do tego pewne echa kombinowania a la stary OPETH czy tych bardziej pokręconych ekip podpinanych z braku innego pomysłu pod thrash metal (np. VOIVOD) i sporo smolistych, dysonansowych dźwięków z kręgu post-black metalu, obraz jest już pełniejszy, ale wbrew pozorom, nie jest to tylko pokłosie uważnego wsłuchiwania się Trevora w dokonania jego idoli. Muzyk ten potrafi wyciągać z tego odpowiednie wnioski i po swojemu zagrać to coś, co sam nazywa ?horror metalem?, lecz moim zdaniem nie do końca odpowiada to prawdzie i może trochę zmylić. To dźwięki po prostu barwne i przy tym łączące się w jednolitą całość, choć w pewnych dość szerokich koniec końców ramach ASHEN HORDE pozwala sobie na przeskoki z szatkowania słuchacza furiackimi momentami do takich fragmentów, jakie usłyszeć można w ?Famine?s Feast?, gdzie linia melodyczna wręcz nawiązuje do folku, a niektóre partie ocierają się o tradycyjny heavy metal. Nic dziwnego, że wiele podziemnych mediów jest zachwycone tym materiałem i nie może umieścić tego bandu w jakiejś jednej niszy, o czym chyba i ja Was przekonałem. I przekonuję również, abyście na swojej playliście na najbliższe dni umieścili tę nazwę i ten album, bo najlepiej się go słucha właśnie jako całości.

ocena:  8,5/ 10

www.ashenhorde.com


www.facebook.com/ashenhorde


ashenhorde.bandcamp.com


autor: Diovis



<<<---powrót