| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BONAMASSA, JOE

?Blues of Desperation?

Mascot Label Group & Mystic Production (CD 2016) 

No proszę, nawet wielki gitarzysta, jakim niewątpliwie jest JOE BONAMASSA, zawitał w nasze skromne progi. Nie twierdzę, że jestem wielkim fanem jego talentu i znam na pamięć wszystkie jego wydawnictwa, ale coś nieco słyszałem i mogę stwierdzić, że zaszczytem jest móc posłuchać jego nowy majstersztyk pt. ?Blues of Desperation?. Współczesny mistrz bluesowej gitary nie ogranicza się przecież do klepania kilku akordów na krzyż i sprawdzał się już w wielu rolach i w zestawieniach personalnych (choćby z Beth Hart), a to, że był nominowany do istotnej na rynku muzycznym nagrody Grammy też nie było li tylko przypadkowe. Można się nazywać Clapton, Beck czy Stevie Ray Vaughn, ale nie byle czym jest docenienie muzyki, która nie jedzie pod publikę, a z którą wiele osób się liczy. Bo faktem jest, że jeśli chodzi o współczesne spojrzenie na bluesa w jego przeróżnych formach JOE BONAMASSA mało ma sobie równych. Najnowszą płytę zaczyna zadziornym i jednocześnie przebojowym ?This Train?, co kontynuuje w ?Mountain Climbing?, a pomagają mistrzowi żeński chórek i Hammondy. Zgodnie z pewnymi niepisanymi regułami, z numerem 3 pojawia się spokojniejszy, na wpół akustyczny ?Drive?, a potem jest bluesowy pełną gębą ?No Good Place For the Lonely?, choć parę osób się obruszy, że te quasi-orkiestracje w pewnym momencie są zbędne. Nie ma to jednak, jak konkretne solo gitarowe, a to się właśnie w tym kawałku pojawia. Zresztą nie w tym jednym. Ale chyba to tutaj właśnie mamy po raz pierwszy prawdziwego BONAMASSĘ, który nie musi się męczyć z układaniem linii dla wokalu i w tym momencie to pewnie nawet olał dość konkretnego w swoich działaniach producenta, Kevina Shirley?a, bo ten - nie ma co ukrywać - współpracuje z Joe?m już po raz kolejny i nie łatwo z nim tworzyć płytę, a to zaznaczał wielokrotnie w wywiadach sam zainteresowany. Co mamy dalej? Tytułowy numer, który łączy w sobie tę całą amerykańskość tamtejszego rocka z bluesowymi kontrastami i psychodelicznymi smaczkami, co kojarzy się w pewnym sensie i z LED ZEPPELIN, i nawet na dalszą metę z tym, co wyczynia Jack White. Za moment dzieje się jednak już inaczej, bo w kolejnych numerach blues pojawia się w mniej lub bardziej klasycznej formie (?The Valley Runs Slow?, ?You Left Me Nothin? But the Bill And the Blues?), znowu jest motyw pociągu (?Distant Lonesome Train?), bardziej rockowy, choć jednocześnie muskający delikatnymi brzmieniami ?How Deep This River Runs?, lekko jazzujący ?Livin? Easy?. Nie wiem czy twórca ma tak spracowane ręce, jak te, które widnieją na okładce płyty, ale blues zawsze był muzyką ludzi, którzy pracy się nie boją, a więc załóżmy, że jest to pewien symbol i znak, że BONAMASSA jeszcze nie raz zaskoczy tak mocną płytą jak ta. Dodam jeszcze, że podczas nagrania tej płyty towarzyszyli Mistrzowi perkusiści Anton Fig i Greg Morrow, basista Michael Rhodes oraz klawiszowiec Reese Wynans.

ocena:  8/ 10

www.jbonamassa.com


www.mascotlabelgroup.com


www.mystic.pl


autor: Diovis



<<<---powrót