| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CAMEL OF DOOM

?Terrestrial?

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2016) 

W tym brytyjskim zespole dowodzonym przez Krisa Claytona pokładałem wielkie nadzieje, gdy tylko usłyszałem poprzedni album, ?Psychodramas: Breaking the Knots of Twisted Synapse?. Przeczuwałem więc, że nie zawiodę się na pierwszym krążku dla Solitude Productions, a który nosi już znacznie krótszy tytuł ?Terrestrial?. CAMEL OF DOOM jest zresztą znakiem czasów, w jakich żyjemy. Muzycznych, rzecz jasna. Wiele obecnie działających kapel z zapartym tchem wsłuchuje się w to, jakie cuda powstawały, gdy ich jeszcze na świecie nie było i większość z nich robi ten sam błąd, bowiem albo próbuje klonować rzeczy, których chyba jednak nie rozumie, albo wkleja to w nowoczesne, modne brzmienia. Nie dotyczy to jednak CAMEL OF DOOM, bo Kris z zaproszoną do nagrania ekipą ten eklektyzm uczynił czymś interesującym, intrygującym i noszącym znamiona geniuszu, a o to niełatwo w obecnych czasach. Już pierwszy na krążku numer ?Cycles (The Anguish of Anger)? wskazuje, że będzie to materiał nieprzeciętny. Przez pierwsze kilkanaście minut obcujemy z niecodziennym misz-maszem progresywnego rocka z lat 70-ych (ech, te melotronowe brzmienia?), psychodelicznego, obłąkanego doom/death metalu w stylu ESOTERIC, neo-progresywu, post-metalu, sludge/doomu z nisko strojonymi gitarami a la MESHUGGAH, funeral doomu i cholera wie czego jeszcze. Tego zwyczajnie trzeba posłuchać, a potem jeszcze raz, jeszcze raz i jeszcze raz. A to przecież dopiero pierwsze trzynaście minut. Bardziej skondensowany w formie, ale wcale nie tak oczywisty jest również ?Pyroclastic Flow?, który wręcz odurza swoim szaleństwem i podobieństwem do od zawsze trudnego do umiejscowienia na metalowej mapie NIGHTLY GALE. W takim momencie aż prosi się o wspólną trasę tych dwóch zespołów, które przetarłyby scenę przed występem ESOTERIC i wcale nie wypadłyby gorzej. To mógłby być koncert, którego nikt, kto nie jest obojętny na takie emocje, by nie zapomniał do końca życia! Wracając jednak do CAMEL OF DOOM i ich albumu? Przyznam się Wam, że w pewnym momencie wspomnianego przed chwilą kawałka wstałem ze swojej pieprzonej pufy, na której zwykle odsłuchuję płyty do recenzji, a to dlatego, że takie ciary mnie przeszły i energia wołała do jej uwolnienia, że nie dało się tego okiełznać. Jeśli napiszę, że dałem się ogarnąć dziwnemu tańcowi? dobra, starczy! Kuźwa, zwyczajnie nie słyszałem czegoś tak przemyślanego i organicznego w całej muzyce od czasu NIGHTLY GALE (znowu ich przywołuję?)! Co więc mogę napisać więcej, by Was nie zanudzić? ?Singularity? bardziej zwięźle przekazuje szamańską wręcz rytmikę CAMEL OF DOOM, czego bym nie spodziewał się po nawet tak świetnym materiale, jakim był ?Psychodramas: Breaking the Knots of Twisted Synapse?, ?Nine Eternities? to krótki, ?kosmiczny? przerywnik, ?Euphoric Slumber? aż kłębi się od zaskoczeń i zagwozdek w warstwie muzycznej i rytmicznej (od niezwykle potraktowanego sludge/doomu po ekstatyczny psychedelic rock i szokującą interpretację kraut rocka), a ?Sleeper Must Awaken? do pewnego momentu wręcz szokuje swoją żwawością, lecz i potem jest zjawiskowy pod każdym względem i ma swoją orkiestralną kontynuację w outro ?Extending Life, Expanding Consciousness?. Płyta roku 2016??? Jeśli EA nie wyciągnie dupska spod swojej ciepłej kołdry i nie nagra równie przekonującej płyty jak poprzednie lub coś nie wydarzy się po drodze w świecie muzyki, to fuck yeah!

ocena:  10/ 10

www.camelofdoom.com


www.facebook.com/camelofdoom


camelofdoom.bandcamp.com


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót