| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

COLOUR OF NOISE

“Colour of Noise”

własna produkcja zespołu (CD 2015) 

Jestem przyzwyczajony do cięższych dźwięków i brzmień, a klasycznego rocka wolę w postaci sprzed lat, bo na takich się wychowałem. Nie oznacza to, że nie doceniam nowych wykonawców zmagających się z tradycyjnym graniem, ale nic na to nie poradzę, że większość z nich nie przekonuje mnie w takim stopniu, by słuchać ich namiętnie i powracać do przesłuchiwanych płyt po ich zrecenzowaniu. Inna kwestia to brak czasu i ogrom muzyki do słuchania, ale to już kwestia na inne rozważania. COLOUR OF NOISE to taki zespół, który jest vintage’owy z samego założenia. Na co dzień śpiewający w heavy metalowym FURYON Matt Mitchell, gitarzysta LITTLE ANGELS Bruce John Dickinson oraz trzech nieco mniej znanych kompanów w osobach perkusisty Randy’ego Nixona, gitarzysty Dana Lundholma i basisty Bena „Silent” Daniela założyło sobie, że spróbują się z klasyczną szkołą rocka z końca lat 60-ych i z początku 70-ych. W tym celu wyciągnęli ze swoich zasobów lub zakupili stary sprzęt, a nagrania zgrali za zwykłą taśmę, dzięki czemu uzyskali starodawne brzmienie, choć na moje ucho bardziej w stylu końcówki lat 70-ych i początku lat 80-ych, niż takie ‘lampowe’, niemalże monofoniczne, jakie charakteryzowało rzeczy o jakieś dziesięć lat wcześniejsze, a do których nawiązuje COLOUR OF NOISE. Dlatego to budowanie numerów na bazie riffów wzorowanych na FREE czy LED ZEPPELIN ma posmak nieco późniejszy, bo ja tutaj słyszę to, co w pewnym sensie szło tą drogą, ale było nieco zmiękczone na amerykańską modłę w latach 80-ych i na przełomie dziewiątej i dziesiątej dekady ubiegłego stulecia. Można tu więc przywołać BAD COMPANY, VAN HALEN, AEROSMITH, ale i AC/DC. Naprawdę przyjemnie słucha się tych nieprzekombinowanych kawałków w klasycznym stylu, z wyrazistym podziałem na zwrotki, refreny i przepisowe solówki gdzieś pośrodku. Lekką zmyłką jest pierwszy na płycie „Can You Hear Me”, bo to takie mało mocarne granie plasuje COLOUR OF NOISE raczej gdzieś w okolicach ROYAL BLOOD czy niektórych projektów/zespołów Jacka White’a, niż w cięższym rocku. Takie klimaty powracają jeszcze między innymi w „Heavy”. Ogólnie jest jednak z większym wykopem, a pierwsze z brzegu przykłady to „Medicine Man” czy „Drive It Like You Stole It”. Wszystko jest zapodane przepisowo, bez fajerwerków i bez zbytecznych ballad, choć nie ma się czym nadmiernie jarać, ale posłuchać można. Pod jednym wszak warunkiem - należy lubić klasycznego rocka.

ocena:  7/ 10

www.colourofnoiseofficial.com


www.facebook.com/colourofnoise


autor: Diovis



<<<---powrót