| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DOLL SKIN

“In Your Face”

EMP Label Group & Cargo Records (MCD 2015) 

Czy mocna rekomendacja Dave’a Ellefsona z MEGADETH jest jakimś wyznacznikiem wartości DOLL SKIN? Legendarny basista postanowił wziąć pod swoje skrzydła nastoletnie buntowniczki i od razu przypomina mi się, jak w mojej licealnej klasie w Grudziądzu, pod koniec lat 80-ych ubiegłego stulecia też była grupa dziewczyn, które chciały założyć punkową, ‘all-female’ kapelę i zrobić wrażenie, że i one potrafią. Skończyło się na kilku próbach i powiedzmy sobie szczerze, że często tak to się kończy. Nawet jeśli nastolatki mają pomysł na muzykę i mnóstwo wigoru, to zaraz potem zaczyna się dojrzałe życie, pierwsze miłości, często kończące się ciążą i narodzinami dziecka lub kroi się kariera w korporacji, a reszta ideałów legnie w gruzach. Nie życzę tego DOLL SKIN, bo może faktycznie potrzeba muzycznemu światu (a i rówieśnikom takich grup - swego rodzaju idoli) takich odświeżających inicjatyw, które może nie skończą po dwóch lub trzech sezonach. David Ellefson wyjaśnia to, że postanowił wyprodukować debiutancką epkę tych czterech barwnych nie tylko ze względu na kolor owłosienia dziewczyn z Arizony w ten sposób, że wybrał się na jeden z muzycznych konkursów młodych talentów ze swoim synem i występ DOLL SKIN powalił go swoją energią oraz samymi kawałkami przez nie wykonywanymi. I faktycznie, żywiołowości i punkowo - rockowo - metalowego czadu nie brakuje wokalistce Sydney Dolezal (lat 15), gitarzystce Alex Snowden (lat 16), basistce Nicole Rich (lat 17) i perkusistce Meghan Herring (lat 19), które poznały się w School Rock w Scottsdale i szło im do tamtego momentu na poziomie amatorskim naprawdę nieźle, a „In Your Face”, choć słychać, że powstało pod dyktando dużo starszego od nich muzyka i jest ich pierwszym studyjnym doświadczeniem, to broni się nienajgorzej. Dziewczyny na szczęście ‘nie wchodzą w buty’ całego tego pop-punkowego badziewia i na przykład takie „Let’s Be Honest” jest i przebojowe i czadowe, a „So Much Nothing” czy umieszczony jako bonus, koncertowy „Weatherman”, pobrzmiewają nawet klasycznie rockowo i grunge’owo. Poprzedzające ten numer „Family of Strangers” i „Wring Me Out” też są niezgorsze, ale z kolei „Blind” momentami brzmi za bardzo gładko i to nałożenie na siebie wielu wokali Sydney to lekka przesada, choć znowu nie można zarzucić, że to taka zwyczajna, komercyjna ‘pościelówa’. Jeśli Dave Ellefson oraz parę innych osób poprowadzi odpowiednio te dziewczyny (już na horyzoncie jest pełny album, więc coś jest na rzeczy) i nie przerośnie ich popularność oraz cały ten muzyczny biznes, to może przez jakiś czas będzie o nich głośno i stanie się to być może całkiem zasłużenie.
 

ocena:  7/ 10

www.dollskinband.com


www.facebook.com/dollskinband


dollskin.bandcamp.com


autor: Diovis



<<<---powrót