| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DRAUGNIM

„Vulturine”

Debemur Morti Productions (CD 2016) 

Takie historie jak ta z DRAUGNIM w roli głównej pokazują, że obecne czasy coraz rzadziej i mniej stawiają na cierpliwość oraz samozaparcie, które jakoś tam procentują sensownymi efektami końcowymi. W latach 80-ych i 90-ych w metalu wręcz należało dobijać się do wydawców i podziemnych zinów taśmami demo i niektórym (często po wielu próbach) udawało się w ten sposób odnaleźć wsparcie na długie lata lub chociaż pewną markę w undergroundzie. Wspomniany fiński DRAUGNIM startował jeszcze pod koniec lat 90-ych jako one-man band niejakiego Moriora, do którego wkrótce dołączył wokalista Chimedra i razem wykrzesali w 1999 roku pierwsze demo „Paynim Crusade”, a potem zasileni dodatkowo przez basistę Turmsa wypuścili jeszcze trzy demosy: „Past Aesirs Grace” (2001), “Earth Gave Us Birth, Our Blood We Give In Return” (2003) oraz decydujące o kontrakcie ze Spikefarm Records „Sworn to Waves” (2007), które zaowocowało dwoma pełnymi albumami „Northwind’s Ire” i “Horizons Low”, ale potem ich wydawca popadł w problemy finansowe i jak część z nas pamięta, firmę-matkę - Spinefarm Records wchłonął moloch Universal Music i DRAUGNIM stanął w miejscu, choć miał już podobno utwory na swój trzeci album. Cierpliwe oczekiwanie doprowadziło tych trzech muzyków do podpisania kontraktu z Debemur Morti Productions i tak oto u progu wiosny 2016 roku ukazał się „Vulturine”. Pozostała jeszcze kwestia muzyczna. Przyznam, że chociaż fińska scena była mi od wielu lat nieobca, to muza tego bandu pozostawała jednak pewną enigmą. Mimo pewnych wskazówek image’owo - okładkowych to nie jest grupa z zakresu surowego lub ‘leśnego’ black metalu, ani też piewcy Natury w rodzaju MOONSORROW, a raczej coś pośrodku, co z jednej strony ukazuje DRAUGNIM jako kontynuatorów tradycji skandynawskiego czy w ogóle europejskiego pagan metalu w szerokim zakresie (od ENSLAVED, BATHORY i NOKTURNAL MORTUM po różne efemerydalne twory), a z drugiej strony dojrzały zespół, który łączy w swoich rozbudowanych utworach elementy sięgające od bardziej melodyjnego i rzeczywiście nasączonego folkową melodyką grania po klimaty wyrafinowanego, ale jednak surowego black metalu gdzieś tam wywodzące się nawet od MAYHEM czy BURZUM. Od tych ostatnich różni ich jednak ta specyficzna, fińska melodyka i tchnienie melancholii, co można usłyszeć w praktycznie w każdym z utworów. Wystarczy posłuchać - i zaznaczam, że wybieram dość przypadkowo - „Grief Unsung” i prawie każdy będzie wiedział o co chodzi. Niby jest ta blackowa surowizna i epickie napompowanie, ale pewnych motywów nie zagrałoby 99% kapel z Norwegii, Szwecji, Francji czy Niemiec. Czy jest to wykonane na poziomie mistrzowskim i oryginalnym, to można by się z tym spierać, ale czuć, że ci trzej goście od zawsze takie dźwięki rozumieją i w ich graniu odnajdują się najpełniej. A że przy okazji mocno wchodzą na poletko najlepiej ‘uprawiane’ między innymi przez BATHORY, a potem młodszych popleczników, to już zupełnie inna kwestia. „Vulturine” na pewno nie kandyduje do płyty roku, ale w swojej podgrupie są w tej chwili jednymi z najlepszych.   
 

ocena:  7,5/ 10

www.facebook.com/pages/Draugnim/6222303077


www.debemur-morti.com


www.facebook.com/debemurmorti


autor: Diovis



<<<---powrót