| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

FALLEN

“Fallen”

Solitude Productions & DarkZone Productions (CD 2015 ) 

Oto jeszcze jeden istotny element remanentu dotyczącego ubiegłego roku, bo nie powinno się przeoczyć wznowionego po jedenastu latach jedynego albumu powstałego pod szyldem FALLEN, a grupę tę stworzyli między innymi muzycy legendy norweskiego doom metalu w różnych postaciach - FUNERAL. Odbierany swego czasu jako poboczny projekt tejże zespół mógł rozwinąć skrzydła, ale z takich czy innych powodów (m.in. ze względu na tragiczną śmierć gitarzysty Christiana Loosa) tego nie uczynił. Pozostał po nim materiał „A Tragedy’s Bitter End”, który na swoje dziesięciolecie wypuściła zacna rosyjska firma Solitude Productions, poszerzając to wydanie o nigdy nie publikowane dwa numery, które miały wejść w skład drugiego albumu tej obiecującej kapeli. Po latach ten materiał wiele nie traci, choć wiadomo, że od tamtego czasu otrzymaliśmy setki naprawdę dobrych rzeczy w zbliżonych klimatach, więc jednak siła rażenia tych utworów nie jest już taka, jak wtedy, w 2004 roku. Przede wszystkim razi jednak trochę nieczysty wokal Kjetila Ottesena i zbytnio rozbudowane, ciągnące się trochę zanadto kompozycje. Więcej tutaj jednak walorów pozytywnych, choć sama muza nie napawa optymizmem, ale pamiętajmy, że FALLEN prezentował jednak tę bardziej funeralną stronę doom metalu. Ponad 10-minutowy „Gravdans” (z tekstem w języku norweskim) to potężny numer, który przypomina nieco dokonania fińskiego YEARNING i jest w nim tyle monumentalizmu i epickości, ile potrzeba, by zaintrygować swoim klimatem każdego maniaka melodyjnego, powolnego i przy tym jednak ciężkiego doomu. Zwraca na pewno uwagę duży nacisk położony na klawiszowe motywy, co zdarza się i w pozostałych numerach. Ponad 14-minutowy „Weary And Wretched” zaczyna się pianinową wstawką przypominającą tą z „Sear Me” MY DYING BRIDE, ale dalej FALLEN idzie już swoją drogą, łącząc melancholijną naturę swojej muzyki z niesamowicie smutną, wręcz pogrzebową aurą, a chóralne zaśpiewy mogą kojarzyć się z tą ‘wikingowską’ częścią twórczości BATHORY. Klimatyczny, orkiestralny „To the Fallen” jest preludium dla prawie 7-minutowego, bardziej skupionego na gitarowych riffach numeru „Morphia”, po którym następuje ponad 17-minutowy kolos „Now That I Die” wywodzący się od wczesnego CATHEDRAL i z czasem lekko nużący, ale mający sporo tej epickiej, funeral doom metalowej mocy. Po nim kojąco brzmi nawet nie najweselszy, oparty na fortepianowych tonach „The Funeral”. I to koniec właściwego materiału z „A Tragedy’s Bitter End”, a dalej możemy usłyszeć rzeczy dotąd nie znane. Nagrany już po wydaniu jedynego albumu, piętnastoipółminutowy „Drink Deep My Wounds” poraża funeralową aurą, wręcz podkreślaną groźnie skowyczącymi gitarami, quasi-wiolonczelowymi zagrywkami i niskim wokalem Ottesena, odpowiednio dozowanymi orkiestracjami i rozmachem, zaś przerobiony na doom’owo jeden z najbardziej niesamowitych utworów DEAD CAN DANCE „Persephone (A Gathering of Flowers)” nie odbiera jego Magii przez duże ‘M’. Aż strach się bać, jak zabrzmiałaby całość drugiego albumu… I aż szkoda, że nigdy nie doszło do jego ukończenia i wydania…  
 

ocena:  7,5/ 10

fallendoom.bandcamp.com


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót