| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HE WHOSE OX IS GORED

"The Camel, The Lion, The Child"

Bleeding Light Records (CD 2015) 

Seattle. Nie urodził się chyba nigdy na naszej planecie taki zwolennik grunge'u, dla którego słowo to znaczy wyłącznie tyle co nazwa największego, portowego miasta amerykańskiego stanu Waszyngton, ale wiadomo, że będą się stamtąd wywodzić również grupy muzyczne związane z innymi gatunkami. Do nich z kolei zalicza się HE WHOSE OX IS GORED, której twórczość ciężko jednoznacznie zaszufladkować, ale w której odnaleźć można zarówno coś z progresywnego sludge'u a la MASTODON czy BARONESS, elementy alternatywnego hc/punka w guście REFUSED czy FUGAZI, djentu w klimacie TESSERACT czy DISPERSE oraz rocka progresywnego z rejonów wczesnego MARILLION, RIVERSIDE czy STATE URGE. Brzmi atrakcyjnie, wiem, aczkolwiek słuchając wydanego w roku ubiegłym albumu ich autorstwa, pod tytułem "The Camel, The Lion, The Child", mam wysoce mieszane uczucia. Podczas niemal instrumentalnego "Oathbreaker", który zabiera słuchacza w tę kilkudziesięcio-minutową przygodę, mariaż art rockowych subtelności, tudzież wizjonerstwa, ze sludge'ową masywnością i dzikością pozwolił zamarzyć mi o naprawdę ciekawej płycie, na której organiczne, ale na pewno nie schematyczne, gitarowe zawijasy jakby spod palców Brenta Hindsa czy Billy'ego Kellihera odegrałyby istny teatr niesamowitości na tle rozpostartych za nimi, niby przez Fredrika Hermanssona, klawiszowych płócien rozdzieranych wrzaskliwym, rasowym, hardcore'owym wokalem. To właśnie z partiami syntezatorów wiąże się najpoważniejsza wada tego materiału, bo choć rzeczony, były klawiszowiec PAIN OF SALVATION udowodnił choćby na wybitnym "The Perfect Element Pt.1", że instrument ów nie zawsze musi pracować harmonijnie w stosunku do reszty i że równie dobrze można budować za jego sprawą bardzo ciekawe i udane dysonanse, parapeciarka HE WHOSE OX IS GORED, nazwiskiem Lisa Mungo, tajników owej szkoły do końca nie zgłębiła. Jej partie sprawiają wrażenie straszliwie odklejonych od całej reszty. Jakby w sali prób, podczas prac nad utworami, ktoś zatkał jej uszy, albo wygonił ją do sąsiedniego pomieszczenia. Zwraca to na siebie uwagę już na samym początku. Produkcja - mimo pewnego sztabiku doświadczonych panów, którzy się pod nią podpisali - do najbardziej profesjonalnych z całą pewnością nie należy, ale to nawet nie taki problem, gdyż zapolerowanego na śmierć metalu czy rocka mamy dziś w bród, więc osobiście lubię troszkę od powyższego odetchnąć przy dźwiękach płyt mniej dopracowanych. Tym bardziej żal tych ośmiu utworów, które gdzieś głęboko skrywają najszczerszą jakość. Płynnie przechodzące w siebie "Omega", "Crusade" i "Zelatype" zgrabnie przeplatają żywsze momenty z bardziej wyciszonymi czy stonowanymi, chwytając niekiedy za serce udanie poprowadzonymi liniami melodycznymi. Zespół stać również na umiejętne stosowanie trafnych urozmaiceń. W pierwszej części "Alpha" słychać podobieństwa do twórczości projektów Mariusza Dudy czy SIGUR ROS, ale przepysznie mroczna "Magazina" to już KYLESA pełną gębą. W zostawionych na koniec i zdecydowanie najbardziej psychodelicznych z całego zestawu "Cairo" oraz "Weighted By Guilt, Crushed Into a Diamond" również czeka Was sporo dobrego i gdybym zignorował tak łatwo stwierdzalny w tej muzyce potencjał nie byłbym sobie w stanie czegoś takiego wybaczyć. Nie potrafię być jednak obojętny na fakt, że bardzo wiele elementów tego muzycznego konglomeratu po prostu w moich uszach zgrzyta i nawet jeśli wielu ceni sobie "The Camel, The Lion, The Child", ja osobiście z 'ochami i achami', póki co, chyba jednak się wstrzymam. 
 

ocena:  6/ 10

bleedinglightrecords.bandcamp.com/album/the-camel-the-lion-the-child


www.facebook.com/hewhoseoxisgoredseattle/info/?tab=page_info


www.hewhoseoxisgored.com/


www.facebook.com/bleedinglightrecords


autor: Kępol



<<<---powrót