| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

HYBERNOID

?The Last Day Begins??

Xtreem Music (2CD 2016) 

Wiele było w przeszłości takich zespołów, które mignęły jak ten przysłowiowy meteor, nie znajdując uznania i nie mając zwyczajnie szczęścia. Zabrakło im przez to cierpliwości i doprowadziło do tego, że „zaginęły w akcji”. Uważam więc, że sensowne jest przypominanie takich grup i nawet jeśli ktoś uważa, że te wszystkie re-edycje nie mają racji bytu, niech przynajmniej chwilę przystanie przy wydawnictwach w rodzaju dwupłytowej antologii brytyjskiego HYBERNOID. Może akurat będzie to ten zespół, który stanie się perłą w jego/jej kolekcji?... Przyznam, że ja co prawda kojarzę tę nazwę, bo swego czasu wyszła w naszym kraju licencyjna kaseta niesławnej Sick Records z debiutanckim albumem HYBERNOID, ale dźwięki pamiętam jak przez gęstą mgłę… Za wydaniem wersji na CD stała co prawda znacząca swego czasu w podziemiu holenderska Displeased Records, która co najmniej kilkanaście wartościowych pozycji wypuściła, ale widocznie to nie był czas i miejsce dla „The Last Day Begins?”. W owym czasie ukazało się, i owszem, sporo stuffu, który wychodził poza ramy death metalu, a później i death/doom metalu. Parę kapel (pozostańmy przy tym tylko i wyłącznie na holenderskim podwórku), jak THE GATHERING, PHLEBOTOMIZED czy ORPHANAGE zaznaczyło się dość wyraźnie, choć nie grało do końca typowej dla owych czasów muzy, a potem ich tropem poszli i inni, jednak HYBERNOID to chyba trochę inna ‘bajka’. Też w sumie wywodzili się ze sceny death/doom’owej (czy jak kto woli doom/death’owej), w składzie była dziewczyna na wokalu i growler, co nie było żadnym novum (biorąc pod uwagę powyższe zespoły, jak wiele innych, wliczywszy w to na przykład jeszcze jedną holenderską ekipę WITHIN TEMPTATION czy THEATRE OF TRAGEDY), lecz w przypadku Brytyjczyków coś nie zagrało. Może była to po prostu kwestia tego, że metalową formułę zdecydowanie poszerzyli o elementy shoegazowe (w latach 80-ych propagowało ją między inne szkockie COCTEAU TWINS, a później Wyspy Brytyjskie oszalały za sprawą między innymi THE JESUS AND MARY CHAIN), post-punkowe, cold-wave’owe, nowofalowe (JOY DIVISION, THE CURE, BAUHAUS), gothic rockowe (FIELDS OF THE NEPHILIM, THE SISTERS OF MERCY) i odrobinę industrialu. W latach 90-ych takie mariaże były jeszcze niedopuszczalne i raczej mało który fan ekstremalnego metalu sięgał po takie dźwięki i dopiero z czasem okazało się, że wielu z nich otworzyło się i na takie rzeczy. Wydany przez wspomnianą Displeased Records w 1994 roku album „The Last Day Begins?” zawiera właśnie takie nieortodoksyjne podejście - i jak się okazało - wyprzedzające o wiele lat czasy otwarcia na inne brzmienia. Żeby było ciekawiej, w chwili wydania szufladka ‘doom/death’ mogła być jedynym rozwiązaniem zachęcającym do zapoznania się z tym materiałem, choć słuchając tego stuffu po latach każdy zorientuje się, że jedynym elementem tego stylu jest lekko growlowany wokal Dunka Goodenougha i towarzyszący mu, czasem bardzo beznamiętny żeński wokal Pauli „Brick” Smith, natomiast cała reszta to raczej żwawe, gitarowe, często bardziej klimatyczne granie sięgające po wspomniane wyżej stylistyki i miksujące to w dość oryginalny sposób. Nawet „Akeldama”, którą można poznać również w wersji z demo z 1992 roku, brzmi w sposób daleki od nawet nowatorskich w tamtych czasach standardów doom/death’owych. Jeszcze odważniej poszło HYBERNOID w premierowych utworach z wydanego w 1995 roku albumu „Today’s Tomorrow’s Yesterday”, na którym zebrano również kawałki z siedmiocalowych epek i remisy, ale tę płytę kompletnie zignorowano we wszelakich mediach (również undergroundowych), a był to ciekawy miks THE CURE, THE JESUS AND MARY CHAIN, THE SISTERS OF MERCY i ANATHEMY. Warto też wspomnieć o niewykończonych (brak wokali) i nigdy nie publikowanych numerach na trzeci album, którymi zajmował się producent Andy Slater, a obróbka miała mieć miejsce w słynnych Academy Studios (m.in. MY DYING BRIDE, ANATHEMA). Składająca się z sześciu części kompozycja „After the Last Day” pokazuje jeszcze bardziej przestrzenne oblicze formacji wchodzącej jeszcze bardziej w post-rockowe klimaty, a całość wzbogacił partiami klawiszy wzmiankowany Andy Slater. Reszta z utworów, umieszczona na drugim dysku wraz z fragmentami „Today’s Tommorow’s Yesterday”, to już wczesne rzeczy HYBERNOID, pozbierane z demo z 1992 roku oraz trzech winylowych epek z lat 1993-1994. Tu można już usłyszeć zaczątki tego eksperymentalnego stylu, choć na przykład w „Hybernoid” słychać typowy dla tamtego czasu doom/death. Tak czy siak, zdecydowanie warto poznać całość!   
 

ocena:  8/ 10

www.hybernoid.co.uk


www.xtreemmusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót