| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

KOSMOKRATOR

?To the Svmmit?

Van Records (CD 2016 ) 

W nowym tysiącleciu coraz trudniej o coś oryginalnego w muzyce ekstremalnej, ale przede wszystkim mało realne staje się zachowywanie w tajemnicy własnej sztuki na tyle, by ktoś nie wybadał kto to, co to, nie zaszufladkował, nie przeinaczył, nie zhejtował etc. etc. Płynna stała się granica między undergroundem a mainstreamem, internet wypaczył wiele spraw lub wrzucił na nowe, dotąd nieznane tory i coraz większy kłopot w tym wszystkim się poruszać, bo treści, dźwięki i obrazy atakują nas zewsząd - jedni odwiedzają YouTube, inni szperają w Soundcloud, Bandcamp czy Reverbnation. Wydawcy oczywiście starają się odsiewać ziarno od plew, ale skoro muzyka jest za darmo na telefonach na przykład Spotify, to po co kupować jeszcze płyty i zawierzać staromodnym firmom wydawniczym, które wciąż ślepo wierzą w fizyczne nośniki? Taki tok myślenia ma jednak pewną wadę i nie chodzi tu o znaną wszystkim dyskusję o wyższości CD, winyla czy nawet kasety, bo można powąchać, pomacać i poczytać bez wślepiania się w ekran monitora, tableta czy komórki, ale o to, że jeśli dany artysta z własnej woli nie wrzuci muzyki do netu albo nie udostępni jej w postaci cyfrowej w ten czy inny sposób, a nie ma jej na fizycznym nośniku, to w jaki sposób jakiś ‘pirat’ ją przekaże do zassania w torrentach i tym podobnych? Ha, oto jest pytanie! Jest oczywiście druga strona medalu, bo wówczas muzykę będzie znał sam wykonawca i paru zaufanych kompanów. Jak to się ma do KOSMOKRATOR, oprócz tego, że skłonił mnie w pewien sposób do tego wywodu we wstępie? Ano tak, że ci tajemniczy kolesie pochodzący z Belgii mają potencjał, by jednak zachować enigmatyczność swojej twórczości i jeszcze póki co tkwią zdecydowanie w undergroundzie. Już swoim pierwszym i jedynym dotąd demo skłonili niemiecką Van Records do wznowienia tego stuffu na winylu i na CD i nie dziwię się im wcale a wcale. Ani to dźwięki modne, ani niemodne, ale klimat całości wciąga swoim mrokiem w oparach dymu, smrodu śmierci i nad wyraz ciężkiego, grobowego wręcz brzmienia. W otwierającym całość „Ad Alta, Ad Astra” słychać to najlepiej, gdy po kilku minutach mistycznego wstępu groza narasta i słyszymy, że KOSMOKRATOR to piewcy ultra-brutalnego, choć oszczędnego w środkach grania, gdzie jest miejsce i na black metalową indoktrynację a la BLASPHEMY, katakumbiczny sound z wokalem podbitym pogłosem niczym na albumach DARKSPACE, death metalową obrzydliwość wywodzącą się prosto od NECROS CHRISTOS, UNDERGANG czy DESECRESY, ale też odrobinę bazowego doom metalu, post-metalowej przestrzeni i chorobliwej psychodelii. Drugi numer, „Adoration of He Who Is Upon the Blackest of Thrones”, jest już bardziej buńczuczny i jeszcze prostszy w środkach, a trzeci, poprzedzony mrocznymi inwokacjami „Sermon of the Seven Suns” atakuje black/death metalową kakofonią z nisko strojonymi jak to u tego zespołu gitarami i bulgoczącym basem, a końcówka to już obłęd w najczystszej formie.  
 

ocena:  8/ 10

initiate-decimation.bandcamp.com/releases


www.van-records.de


autor: Diovis



<<<---powrót