| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LATITUDES

"Old Sunlight"

Debemur Morti Productions (CD 2016) 

Ostatnimi czasy można odczuć, że cały ten post rock i post metal wychodzi już wielu ludziom bokiem. Sarkastyczne określenia w stylu 'post-cośtam' są dziś w wywiadach, forumowych dyskusjach czy recenzjach normą i jakby wbrew opiniom głoszącym śmierć wspomnianych konwencji ich pole oddziaływania na inne stale się powiększa. Spójrzmy choćby na to, co dzieje się u nas w kraju. Czy przed pojawieniem się BLINDEAD ktoś mówił o polskiej scenie post metalowej? Czy zanim TIDES FROM NEBULA roztoczyli nad wiślaną krainą swą "Aurę" termin post rock był zrozumiały dla szerszego audytorium nie licząc fanów SIGUR ROS? Osobiście nie odczułem również popularności gigantów stylu z NEUROSIS czy ISIS wcześniej niż dekadę wstecz, podczas gdy dzisiaj bez przytaczania tych nazw połowa kapel nie potrafi rozmawiać o swoich inspiracjach. Konotacji między post rockiem/metalem a sludgem, który wkupił się w łaski rozległego grona artystów i słuchaczy w dość podobnym czasie nikomu referować chyba nie trzeba, pewną podpowiedź względem powyższego wytłuściłem wszakże w tej recenzji już trzykrotnie. Tak, rozkwit niemal zawsze skutkuje pewnym przesytem, lecz i na to znajdziemy skuteczne remedium w nie tylko ilościowo bogatym katalogu wytwórni Debemur Morti Productions. Zakontraktowali oni bowiem jakiś czas temu angielską orkiestrę o nazwie LATITUDES, której muzyka momentalnie przywodzi na myśl termin 'post sludge', aczkolwiek równie szybko podpowiada, że taka szufladka ich oferty nie zmieści. Francuska stajnia poczęstowała nas pierwszym w swoim, w katalogu kapeli zaś trzecim, dużym albumem studyjnym, o którym już podczas dziewiczego przesłuchania można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że jest to rzecz przewidywalna, banalna, naiwna i tania. Tak w zasadzie "Old Sunlight" jest kompletnym przeciwieństwem wydawnictwa, jakie mógłby taki opis scharakteryzować. Pachnące minimalizmem dźwiękobrazy świetnie znane z płyt ich idoli z NEUROSIS przeplatają się tu z prog/sludge'ową dynamiką MASTODON czy BARONESS (co nie musi być dziełem przypadku, gdyż LATITUDES niegdyś dzielili z nimi koncerty), choć i ona musi zrobić odrobinę miejsca blackmetalowym dysonansom, co poniekąd lokuje tę muzykę w rejonach propozycji TOMBS czy THAW. W niespełna dziesięciu minutach instrumentalnego "Ordalian" zawarli oni imponującą ilość przekierowań muzycznej narracji, w ramach których ostro piłujące, blackened sludge'owe wiosła odbijają od kreślonych przez sekcję, istnych rytmicznych zygzaków. Dopiero następny "Body Within the Body" pokazuje jednak jak wyrafinowane kontrasty potrafią wyjść tym muzykom spod palców, gdyż wspomniane fajerwerki riffów i perkusyjne kanonady zespół płynnie stapia z subtelnymi wokalami, od przysłowiowego wielkiego dzwonu jedynie odzywającymi się głośniej, nie szczędząc również - umiejętnie podkreślonych gdzieniegdzie klawiszami o mistycznej barwie - uwrażliwionych linii melodycznych. W czasie trwania znowuż instrumentalnego "Amnio" (czyli w ponad trzech minutach i połowie) niejeden zespół zmieściłby cały utwór rozpisany na trzy refreny, przejście i solówkę, tutaj jednak jest to miniatura. Ale za to jaka! Pulsuje klawiszowym motywem na tle zimnych, gitarowych riffów, a stwierdzenie, jakoby pod względem poziomu skuteczności budowania epickiego klimatu mogła konkurować ona z niejednym opusem Hansa Zimmera nie będzie ani trochę przesadzone. Podobny motyw odzywa się w pełnym spektrum aranżacyjnym podczas "Altarpieces", podczas gdy w zamykającym stawkę "Quandary" LATITUDES robią najbardziej nieprzewidywalną chyba rzecz z możliwych. Serwują bowiem stonowaną, oszczędną w środki, ale za to jakże bogatą w emocje, króciutką i opartą na delikatnie wyprowadzonych z gitary akordach, balladę, przy której niejedno serduszko zmięknie niczym biszkopt oparty o brzegi kubka ze świeżo zaparzoną kawą. Jaka więc ocena należy się autorom płyty, którzy przy użyciu jednego, zupełnie instrumentalnego utworu są w stanie żonglować moimi uczuciami niczym wprawny, uliczny performer mirabelkami budząc na zmianę, niczym za pstryknięciami palców, wrażenia uczuciowego chłodu, palącej serce tęsknoty, melancholii, agresji czy w końcu - niezmierzonego majestatu? Jak nagrodzić zespół tak wprawnie obudowujący tryskającymi energią, przygniatającymi ciężarem i porażającymi agresją formami linie melodyczne, które spokojnie można by zaaranżować kameralnie na pianinko, akustyk i skrzypce? Nie mylicie się! "Old Sunlight" dostaje pełną notę, a LATITUDES dopisuję do prywatnego zestawienia takich nazw, jak NO HAWAII, SECRETS OF THE SKY czy A COLD DEAD BODY. Prawdziwi mistrzowie!
 

ocena:  10/ 10

www.metal-archives.com/bands/Latitudes/109545


www.debemur-morti.com/en/259-latitudes


www.facebook.com/Latitudesmusic


www.last.fm/music/Latitudes


www.debemur-morti.com/en/


autor: Kępol



<<<---powrót