| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

OPPROBRIUM

“Serpent Temptation”

Relapse Records (CD 1988 - 2016) 

Opowiem Wam nie tak znowu krótką historię. Nie bajkę w stylu moherowych beretów lub mojej teściowej. W latach 80-ych  XX wieku Brazylia była miejscem, gdzie bieda była codziennością, a to, co pokazywały media było mniej więcej takiej wartości, jak ‘dobra zmiana’ w naszym kraju, gdzie zapomniano, że jest druga dekada XXI wieku i oznacza to szybszą komunikację, a pewna (niestety, zbyt mało liczna) część mieszkańców Polski to nie hołota, lecz ludzie myślący. My mieliśmy swoją rebelią muzyczną w latach 80-ych, Brazylia również. Oni mieli SEPULTURĘ, która dobrze wpasowała się w ówczesny czas i z upływem lat otworzyła bramy dla innych, ale przede wszystkim siebie i swoich potomków (vide LODY KONG) oraz niegrzeczne SARCOFAGO, które swoją drogą same nie wiedziało czego chce i po satanistycznym okresie w swoim okresie chciało więcej, ale nikt nie przyjął tego serio. My mieliśmy tylko VADER’a i tak przynajmniej widział to świat, ale to wystarczyło, by wrota otwierały się powoli, lecz skutecznie, bo teraz z nami się liczą i nie uznają tylko za ciekawostkę z rodzaju egzotycznych. Brazylia odbiła piłeczkę na krótko, gdy ze swoją muzą wybiły się KRISIUN i podążające za nimi  pokrewne zespoły, zaś my możemy liczyć na więcej, ale też w sumie nigdy nie mamy zapewnionego sukcesu zespołów, które pchają się na West, bo to czy tamto się po drodze zdarza. OK, gdzieś po drodze zgubiliśmy okres przejściowy, a wtedy to właśnie zaczął swoją działalność nieświadom swojej przyszłości INCUBUS. I znowu wracam do lat 80-ych, bowiem wtedy od nas do Stanów odpływali pojedynczo różni ludzie poszukując statusu, a przede wszystkim majątku. Mój rodzony wujek też tam pojechał i chociaż twierdził zawsze po powrocie, że było cool, to wiem, że mało komu, łącznie z nim się tam powiodło. Do dziś każdy, kto chce jechać do USA ma pod górkę i kwestia wiz dla Polaków będzie nierozwiązana jeszcze długo, choć mój nie żyjący już niestety dziadek Bronisław vel Bruno twierdził, słusznie zresztą, że „Amerykaninem może zostać każda świnia”, mając na myśli różne narodowości napływające tabunami do tego kraju. I nie jest ważne, że wypowiadam się w Jego imieniu ‘niepoprawnie politycznie”, gdy prawda jest taka, a nie inna. Jakimś cudem udało się wyjechać z brazylijskiego Rio de Janeiro rodzinie Howardów (nie mam pojęcia, jak się nazywali u siebie w Brazil), ale fakt jest faktem, że bracia Moyses (później perkusja) i Francis (gitara, wokal) przemieścili się do Nowego Orleanu i tam jako w sumie jeszcze młodzi chłopacy zaczęli łupać wraz miejscowym kolesiem Scottem W. Latourem (wokalistą i basistą) zgodnie z amerykańską modą thrash metal pod nazwą INCUBUS. Z początku szło im to nieśmiało, ale demo „Supernatural Death” dało się usłyszeć tu i ówdzie, a materiał z debiutanckiego albumu „Serpent Temptation” już zrobił większy szum wokół siebie. Nie bez powodu, bo generalnie ten stuff miał fundament w thrash metalu, ale przy tym otwierał pewien rozdział death metalu, a jeśli czaicie bazę, to wiecie, że w owym czasie taką muzę grało w sumie jedynie kilka kapel, z których warto wspomnieć o DEATH czy MASTER. I znowu poszerzę to o osobisty wątek, bo kiedy udało mi się zdobyć ten materiał na kasecie (napomknę, że na przełomie lat 80-ych i 90-ych była możliwość kupowania ‘pirackich’ kaset lub ich przegrywania od maniaków, którzy odpłatnie, choć za możebną cenę, zgrywali na przesłane do nich kasety wybrane rzeczy z nielicznych jeszcze wówczas CD), to była to jedna z wielu godnych posłuchania pozycji. Szał na INCUBUS chyba nigdy nie nastąpił, choć drugi album (już z innym wokalistą i basistą Markiem Lavenia), „Beyond the Unknown”, spotkał się z większym zainteresowaniem, ale to w sumie zasługa przeprowadzki braci Howard na Florydę, szaleństwa związanego z rodzącym się tam ruchem death metalowym, nagrywaniem w legendarnym Morrisound Studios i wydaniem tejże płyty przez coraz bardziej znaczącą wówczas Nuclear Blast Records. Na inspiracje INCUBUS powoływał się jednak nieco później Peter z VADER i to też było czymś, co nas, Polaków, nakręcało, bo nie było netu i takie rekomendacje działały lepiej niż teraz 100 razem wziętych, manipulujących masami portali, gazet i telewizji. A co do samego „Serpent Temptation”, to brzmiał dość surowo (słychać to na tej re-edycji, chyba niewiele naruszonej ruchami masteringowymi, a do tego poszerzonego o wersje demo czterech kawałków), ale to wciąż kawał brutalnego thrash metalu z silnymi inklinacjami do death metalu. A dlaczego firmują to nazwą OPPROBRIUM? Młodzi bracia Howard nie spodziewali się po prostu, że dobrych kilka lat po sformowaniu zespołu pod tą nazwą pojawi się w Stanach formacja pod nazwą INCUBUS, która osiągnie sukces i stanie się częścią modnego wówczas nu-metalu, a więc nie mieli wyjścia i zmienili nazwę, która im szczęścia nie dała, bo po wydaniu jeszcze jednego albumu zniknęli, mimo kilku kolejnych prób już u siebie w Brazylii, na dobre. Taka to historia…     
 

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/opprobriumofficial


www.relapse.com


autor: Diovis



<<<---powrót