| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SHOTGUN JUSTICE

?State of Desolation?

Kernkraftritter Records (CD 2016) 

Ki czort podkusił mnie do szerszej współpracy Mrocznej Strefy z niemiecką Metal Promotions, to już sam nie wiem. Jasne, zdarzają się od tej agencji materiały naprawdę bardzo dobre czy choćby przyzwoite, ale znając generalnie już sam gust niemieckojęzycznych odbiorców i bardzo różny poziom tamtejszych kapel trzeba przygotować się na wszystko i mieć cholerną cierpliwość. Ogólnie to sytuacja u naszych zachodnich sąsiadów wygląda tak, że taki KREATOR to rodzi im się raz na wiele lat, jak u nas ktoś pokroju Adam Małysz ;-). Nie chodzi już o to, że brakuje tam solidnych zespołów, ale tak wybitnych, jak ekipa Mille Petrozzy już zdecydowanie tak. A mają przecież Niemcy tradycje heavy metalowe (z ACCEPT czy SCORPIONS na czele), parę sympatycznych kapel z kręgów power czy klasycznego doom metalu, nie mówiąc już o thrashu. Nigdy za to nie rozumiałem fenomenu różnych epic, fantasy i - że tak to określę ‘niepoprawnie politycznie’ - gay-metalowych zespołów, które potrafią funkcjonować przez długie lata dla garstki fanów. Już nie będę tutaj przywoływać całej długiej listy tych grup, ale przychodzi mi do głowy choćby taka nazwa, jak SACRED STEEL. Może SHOTGUN JUSTICE nie jest aż tak badziewiasty, ale naprawdę trudno mi chwalić ten band za cokolwiek. Silą się na granie czegoś z pogranicza heavy metalu i hard rocka, a sięgają naprawdę głębokich lat 80-ych i momentami końcówki lat 70-ych (co samo w sobie złe nie jest), wokale są zwyczajnie słabe (nie tylko te męskie… posłuchajcie tych żeńskich, ech…), a sama pompatyczność linii melodycznych jest nie tylko anachroniczna, ale aż obrzydliwa. Sami chyba nie wiedzą, czy bardziej ciągnie ich do MANOWAR (który mimo swej bombastyczności potrafił przecież nagrać kilka naprawdę solidnych albumów), czy do spowolnionego JUDAS PRIEST, czy do bastarda heavy metalu i wspomnianego przeze mnie epic fantasy metalu, bo każdy z kolejnych numerów coraz bardziej zraża do siebie tą germańską topornością i zupełnie niesmacznym czerpaniem z klasyki (np. ten ubogo i chamsko zerżnięty wtręt z „Whole Lotta Love” LED ZEPPELIN w „Blessed With Fire”). A przecież parę gitarowych motywów porozrzucanych po całym albumie robi wrażenie, ale w tym tłumie tandetnych i aż za bardzo stylizowanych na retro dźwięków giną z kretesem, thrash metalowa motoryka zaś jest anemiczna i wysilona aż nadto. Przysłowiowym gwoździem do trumny są natomiast takie niby epickie, niby spokojne numery, jak „Nemes (A Global Killer)”. Jeśli inspiracją miały być te majestatyczne kawałki IRON MAIDEN, to nie zazdroszczę gitarzystom SHOTGUN JUSTICE, że grają lepiej niż wielu moich znajomych, bo koniec końców wszystko jest niestrawne. Nie dam jednak „State of Desolation” zero punktów, bo coś się na tej płycie dzieje, a w samej końcówce pojawia się nawet ciekawie wplecione folkowe granie. Ale zasadniczo odradzam obcowanie z tym krążkiem. 
 

ocena:  2/ 10

www.shotgunjustice.de


www.kernkraftritter-records.de


autor: Diovis



<<<---powrót