| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

STURMOVIK

“Destination Nowhere”

Selfmadegod Records (CD 2015 ) 

THE DEAD GOATS jest ostatnio na fali i swoją pasją do ‘śmierć’ metalu w starym szwedzkim stylu zdążyli już zarazić nie tylko krajowych fanów, ale chyba nawet bardziej - tych za naszymi granicami. To już pewnego rodzaju zasada, a że wiąże się ona z pewną paskudną cechą w polskiej mentalności - zawiścią, to już inna sprawa i pewnie zaczyn na artykuł, którego na razie nie podejmuję się napisać. Zmieniając więc temat, podziwiam, że dwóch muzyków tego bandu w osobach Pawła Bartulewicza i Radosława Pierścińskiego zdołało jeszcze w 2015 roku znaleźć czas, aby nagrać debiutanckiego pełnograja grającej trochę inaczej formacji STURMOVIK. Na „Destination Nowhere” dołączyli do nich (albo też stało się odwrotnie lub za obopólną zgodą) Błażej Kasprzak, Mariusz Rzepnicki i Krzysztof Drabikowski, a ponieważ razem podjęli się stworzenia rzeczy skierowanych bardziej na rynek amerykański i pochodzą z takiego, a nie innego rejonu Polski, to jedyną opcją było podpisanie papierów z Selfmadegod Records. Swoją drogą, to nie dziwię się Karolowi z tej firmy, że skierował swój PR, marketing i całe wydawnicze zaplecze głównie poza nasze podwórko, bo dzięki temu znajduje odbiorców, a nie stado bezmyślnych hejterów… Ale wracając już do bardziej interesującej nas w tym momencie muzyki, to STURMOVIK na pewno nie czyni rewolucji, ani jakiegokolwiek przewrotu tymi dziewięcioma numerami, ale na pewno to solidna dawka rozpierduchy w klimatach d-beat/crust/punk/grind’owych. Całość materiału zaczyna się od alarmowych syren w „Matter Not”, a potem już piątka muzyków pomału, acz skutecznie się rozpędza i bez owijania w bawełnę kroczy śladami wytartymi przez DISFEAR, EXTREME NOISE TERROR, WOLFBRIGADE, DISCHARGE, MARTYRDÖD i  MÖTORHEAD (żeby nie być gołosłownym, wpływy twórczości Lemmy’ego (R.I.P.) i spółki słychać chociażby w „Head of a Family”), a nawet w pewnym sensie jeszcze bardziej bezpośredniego punka starej szkoły, debiutu METALLICY i dodając do tego odrobinę szwedzkich brzmień (od death do grindu). To w sumie bezpośrednie, prostolinijne, szczere i pozbawione wyrachowania granie, jakie od zawsze sprawdzało się na scenie metalowej, ale i na wielu innych, nie tak znowu odległych od naszego ulubionego gatunku. A na przykład w takim numerze, jak „Bad Sons, Bad Earth” potrafią połączyć ten czad z iskrzącymi od melodii motywami, co nie jest wcale takie oczywiste.  
 

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/sturmovikpunk


www.selfmadegod.com


autor: Diovis



<<<---powrót