| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

YIDHRA

?Cult of Bathory?

Black Voodoo Records (10? EP 2015) 

W pewnym współtworzonym przez naprawdę znających się na rzeczy dziennikarzy magazynie muzycznym wyczytałem, że prawdziwy doom/sludge ogranicza się do kilku nazw, z których część jest moim zdaniem klonami tych bardziej uznanych zespołów. Kompletnie nie zgadzam się, że elitą obecnej sceny z ciężkimi dźwiękami są w tej chwili wyłącznie YOB, SLEEP, ELECTRIC WIZARD, COUGH, BONGZILLA i kilka innych grup. Tym bardziej, że dość nieciekawie wypowiedziano się na temat pozostałych kapel i jestem przekonany, że autor tych słów bardzo po łebkach potraktował nagrania kilku mało znanych wykonawców. Ja jestem w tej sytuacji, że kopię pod powierzchnią, grzebię tam mocno i kosztem innych zajęć, ale za to wyciągam na powierzchnię parę niezłych rzeczy, które wedle mnie są dużo lepsze od tych wyżej wspomnianych zespołów. Może i rezydująca w Los Angeles YIDHRA do nich (jeszcze) nie należy, bo właśnie wzoruje się na części z tych kapel, a nieco Danzig’owy wokal też nie należy do odkrywczych, ale całe to sabbath’owskie dziedzictwo słyszalne w tych czterech kawałkach obiera odpowiednie tory. Pomógł tej kapeli na pewno producent materiału, którym jest legendarny Bill Metoyer, a ten przecież kręcił gałkami podczas sesji nagraniowych SLAYER’a, D.R.I. czy DARK ANGEL. Jest więc właściwa moc, wysuwanie w odpowiednich momentach partii drugiej gitary, wyrównany balans dźwięków i jednocześnie brzmienie, jakie można odtworzyć podczas koncertów. Wokalista i gitarzysta grupy Ted Venemann korzysta też z malowniczego instrumentu, jakim jest theremin, co też powoli staje się znakiem rozpoznawczym YIDHRY, a miejsce na popis jego gry jest w pozbawionym wokali kawałku, psychodeliczno - hard rockowym „Iron Mountain”. Poprzedza go jednak bardziej typowy, oparty na mocnych riffach i melodyjnych frazach w refrenie numer tytułowy. Ciekawa jest zresztą geneza „Cult of Bathory”, bowiem utwór nie odnosi się wprost do opowieści o legendarnej hrabinie Bathory, a raczej do tego, że żyjemy w czasach postępu technologicznego, a kobiety nadal poszukują recepty na wieczną młodość, choć zamiast kąpieli w krwi dziewic, jak to czyniła ekscentryczna arystokratka, dają się nabierać na kupowanie drogich produktów, które mają im zapewnić odmłodzenie wyglądu, a które często powstawały na skutek testów na żywych stworzeniach i nie tylko metaforycznie można to określić jako ‘krew niewinnych’. Jak to reasumuje wspomniany Ted Venemann, wszyscy jesteśmy więc w taki czy inny sposób „członkami kultu Bathory”. Sam numer od strony muzycznej jest niczego sobie, choć garściami czerpie od stylu BLACK SABBATH oraz inspirujących się nimi zespołów. Podobnie jest w przypadku „The Adversary”, natomiast „Reign of Terror”, przynajmniej chwilami, brzmi bardziej żywiołowo i nawet sięga po thrash/heavy metalowe elementy. W przyszłości będę bacznie przyglądał się postępom YIDHRY, bo przyznam, że trochę mnie zaintrygowali tą epką. No i tą niezwykle seksowną okładką też ;-D.  
 

ocena:  7/ 10

www.yidhra.com


www.facebook.com/YidhraWitchQueen


www.yidhra.bandcamp.com/merch


www.blackvoodoorecords.myminto.com


autor: Diovis



<<<---powrót