| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DIANOYA

"Obscurity Divine"

własna produkcja zespołu (CD 2010) 

Podczas słuchania płyt takich jak ta, w głowie materializuje mi się nie koniecznie miła konstatacja, iż karty muzycznych wpływów, rozdawane są tak naprawdę przez jednych i tych samych graczy: OPETH, PORCUPINE TREE, GENESIS, PINK FLOYD. Wszystko jasne. Wstrząsnąć. Nie mieszać. Ta recenzja bez jakiegokolwiek uszczerbku dla treści mogłaby tak naprawdę zakończyć się w tym miejscu. No, ale... Na wypadek, gdyby znalazło się wśród Was, drodzy czytelnicy, wąskie choćby nawet grono tych, co to omówienia zawartości debiutanckiego krążka grupy DIANOYA, teraz oczekują, nie oderwę palców od klawiatury. Nie mam zamiaru wyrokować, wróżyć z fusów, czy do odsłuchu "Obscurity Divine" was uprzedzać. To płyta dobrze brzmiąca, nienaganna warsztatowo, łechtająca czułe punkciki muzycznego sentymentu, przez co może się podobać. Weźmy choćby śpiewającego i stukającego w klawisze Filipa Zielińskiego. Zdarzają się mu tak przepyszne napady uwielbienia dla spuścizny muzycznej świętej, już niestety pamięci Richarda Wright'a, że paluchy lizać. Mrocznej psychodelii chłopak również nam nie szczędzi, czego z pewnością doszukamy się w takim "Severence". Są również nawiązania do wczesnych osiągnięć tych drugich, wyżej wymienionych pionierów rocka progresywnego, jak te w całkiem fajnym, nawiasem, otwierającym - "Brainwave". Znajdziemy tu masywny wstęp i przepełniony fajowym klimatem refren. Są to jednak wszystko ewidentne smaczki, przyjemne, pozytywne akcenty, które nikomu krzywdy nie czynią i nikogo do posądzeń o plagiat nie prowokują. Problem zaczyna się w momencie, gdy swe asy z rękawów wykładają na stół Akerfeldt z Wilsonem (tym od Jeżozwierza, żeby było jasne). Nawet w chwili, gdy wystukuję te wyrazy płynie sobie z głośników taki "Turbid Mind And Season Madness", który nikomu przy zdrowych zmysłach nie skojarzy się z innym utworem na świecie niż z tytułowym ?Signify? PORCUPINE TREE właśnie. "Severence" to, z kolei, dla odmiany OPETH w całej swej okazałości. I to OPETH z nie przypadkowego okresu, proszę ja ciebie. Bo to jest OPETH z płyty "Deliverence", która bez ingerencji wspomnianego Stevena Wilsona nie miałaby najmniejszych szans w wiadomej fakturze brzmieniowej, się ukazać. Nie wierzycie - włączcie utwór tytułowy z tejże właśnie płyty. Z tego samego albumu Szwedów pochodzi również taki "A Fair Judgement" i jeśli lubicie słuchać jak ktoś kogoś bezczelnie wręcz kopiuje - zachęcam do lektury trzeciego w zestawie DIANOYI - "Dreamlack". Dwa ostatnie kawałki to niestety - kolejne samobójcze gole, jakie zespół wpakował do swej własnej bramki, albowiem są to numery po prostu nudne. Płyta dla wielbicieli "progresywnej rodzinki w komplecie", choć nie chcę być zbytnio złośliwy, bo tak naprawdę każdą z kapel, na których dorobku twórcy "Obscurity Divine" oparli swe rzemiosło, cenię sobie wysoko. Zrozumcie po prostu, że rock, czy metal progresywny to nie jest muzyczna dyscyplina, w której oczywistości są mile widziane.

ocena:  5/ 10

www.dianoya.com


www.myspace.com/dianoya


autor: Kępol



<<<---powrót