| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CONCLAVE

“Sins of the Elders”

Lost Apparitions Records & PATAC Records (CD 2016) 

Czasami nie dziwi mnie fakt, że tak bardzo gnoi się obecną falę tak zwanych dziennikarzy (i nie kieruję tego do moich ziomali z muzycznych serwisów, bo tutaj chyba każdy wie kto jest kiepski, a kto nie), gdyż swoim marnym poziomem dopasowują się do zapotrzebowania mas (lub motłochu, jak by to powiedział kto inny) i nic ponad to ich nie interesuje. Szef zarzuci temat lub nakaże szukać taniej sensacji, a jego podwładny to wykona lub nie. Niby proste, ale schamienie i szukanie namiastek, które mają dogonić internetowe szaleństwo doprowadziło do tego, że mało kto sprawdza u źródła i generalnie to, co czytamy w wielu papierowych (już nie mówiąc o wirtualnych) dziennikach, tygodnikach etc. jest pisane naprędce, na przysłowiowym „kolanie” i najczęściej ma niższy poziom niż na przykład teksty w Wikipedii. Nie dotyczy to zresztą tylko naszego kraju, bo na temat CONCLAVE przeczytałem na przykład w pewnym amerykańskim, poczytnym webzinie, że (sic!) „młode chłopaki nieźle imitują BLACK SABBATH i nawet momentami są od nich lepsi”. Naprawdę ręce, nogi i wszystko, co odstające od korpusu, opada… Fakt faktem, że CONCLAVE nie odbiega od tak zwanej ‘średniej krajowej’ w Stanach i tego swojego dooma łupią dość katorżniczo i zgodnie z przepisami, ale ani z nich takie młodziaki, ani lepsi od Sabbathów. Czerpią, owszem, garściami z twórczości Osbourne’a i Iommi’ego, ale gdyby brać pod uwagę aspekt socjologiczny (Amerykanie lubią wskazywać, że to oni są siłą wiodącą we wszystkim, łącznie z muzyką) i doświadczenie muzyków pobrane z WARHORSE, GRIEF, DISRUPT, DESOLATE i MARTYRVORE daje to połączenie bardziej klasycznego doom’u, sludge’u i stonera oraz pewnych nawiązań do doom/death’u, a nawet thrashu i heavy metalu. Z tym ostatnim to ostrożnie, ale już na przykład wspólne mianowniki z EVOKEN, CELTIC FROST, TRIPTYKON czy epicką stroną ostatnich wydawnictw MACHINE HEAD można odnaleźć tu i ówdzie. Wiem doskonale, że tego typu kapel ostatnimi czasy obrodziło i sam je opisuję na naszych wirtualnych łamach, ale przyjemnie posłuchać ludzi, którzy czają o co w tym wszystkim chodzi. Jest odpowiednie wprowadzenie w introdukcji „Descend”, mocarne kawałki w rodzaju „Funeral Fyre”, „Aethereum” czy tytułowego, bardziej żwawe „Cut It Off”, trochę więcej klimatycznego grania w „Black Lines”, element szaleńczych improwizacji i demoniczne wokale w „Aethereum” oraz akustyczne „Kaltas” już na zakończenie. Na pewno na konklawe nie wybrałbym ich na stanowisko papieża doom metalu, ale posłuchać tego, co ma do powiedzenia na pewno miło.
 

ocena:  7/ 10

conclave1.bandcamp.com


www.facebook.com/conclaveband


autor: Diovis



<<<---powrót