| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

FUNERAL MOTH

?Transience?

Weird Truth Productions (CD 2016) 

Japońska scena metalowa jest czymś w rodzaju enigmy, którą można zrozumieć jedynie, gdy trochę wejdzie się w mentalność tamtejszych ludzi, co zabiera naprawdę sporo czasu. Dotyczy to właściwie wszystkich sfer życia, kultury i sztuki, włączywszy w to literaturę, codzienne zwyczaje i podejście do najdrobniejszych nawet detali. Na swoim przykładzie powiem, że jest to jednocześnie fascynujące, jak i denerwujące. Żyjemy niby na jednej planecie, a tyle rzeczy dane jest zrozumieć, aby nie wyjść na głupka, ale większości i tak jest to obojętne. Skoro poznałem w swoim życiu tylu ludzi, których nie interesuje nic ponad to, co wrzucą do garnka i to, ile będzie ich to kosztować oraz na jakie promocje natrafią w sklepie, w którym kupią dane towary, to o czym tutaj dyskutować?... A FUNERAL MOTH jest zjawiskiem ciekawym, przynajmniej dla maniaków doom metalu, ponieważ zderzamy się tutaj nie tylko z ową japońską zagwozdką socjologiczną i specyficznym podejściem do tej muzy, ale także z tym, że w składzie grupy odnajdziemy (w roli wokalisty i gitarzysty) jednego z nielicznych rozpoznawalnych poza Japonią ludzi z tamtejszej sceny, ponieważ Makoto Fujishima prowadzi od wielu lat Weird Truth Productions i to on odpowiada za wydanie „Transience” wspomnianej formacji. Można by rzec, że podejdzie do tego emocjonalnie, ale zapomnijmy o takim podejściu. Makoto wraz ze swoimi kompanami (Tomohiro Kanja - gitara, Ryo Amamiya - bas, Yuichiro Azegami - bębny) proponuje surowy i minimalistyczny funeral doom metal, który można by określić w takim przypadku jako egzystencjalny i pozbawiony jakichkolwiek ozdobników, a w efekcie oparty na momentami pozbawionym jakiejkolwiek logicznej rytmiki i powracający do korzeni ciąg dźwięków z rozciągniętymi w czasie na długie minuty zagrywkami dwóch gitar i z rzadka pojawiającymi się growlami. Nie można odmówić swoistej dramaturgii w owej surowości, ale pociągające to może być jedynie dla największych maniaków tego typu muzy. „Transience” to tylko dwa długaśne numery, z czego ten drugi, „Lost”, zaczyna się dla odmiany niezbyt skomplikowanymi dźwiękami pianina, a z czasem nabiera odrobiny mocy, ale potrafi się urwać w pewnym momencie i zacząć od nowa jako coś, co można podpiąć pod zupełnie spowolniony post-rock, po czym pojawiają się zaskakująco melodyjne momenty, jak i długie, szeptane i śpiewane momenty na tle minimalistycznych tonów basu, perkusji i gitary. Prawdę mówiąc, jestem w lekkiej konfuzji, bo z jednej strony wyszło to oryginalnie, bez spoglądania na to, co dzieje się w funeral doom metalu, ale z drugiej ta cała, aż nadto akcentowana oszczędność nie bardzo mnie przekonuje.   
 

ocena:  7/ 10

weirdtruth.jp/funeralmoth


autor: Diovis



<<<---powrót