| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

GADGET

?The Great Destroyer?

Relapse Records (CD 2016) 

Niespecjalnie rajcowała mnie informacja, że szwedzki GADGET szykował pierwszą od dziesięciu lat płytę. Przy tak zmieniającej się sytuacji również w świecie muzyki, taki powrót mało kogo ciekawi, a tym bardziej, że tego typu grupy mają swoich lojalnych fanów w ilości raczej niedużej. Grindcore’owa scena jest zresztą specyficzna i przez ostatnie dwadzieścia lat narobiło się tych kapel sporo, ale większość z nich jak te efemerydy przemknęła i jedynie ci pokroju NAPALM DEATH, ROTTEN SOUND, AGATHOCLES czy EXTREME NOISE TERROR potwierdzają swoją markę prawie nieprzerwaną działalnością od dwóch lub nawet trzech dekad. Reszta pozostaje jednak mimo wszystko w cieniu, pojawia się i znika, schowała się w podziemiu lub rozmieniła się na drobne… a życie toczy się dalej… Cóż, wydawca (Relapse Records) ratuje Szwedom tyłek jak może i twierdzi, że nie tylko oldskulowy grind jest obecny na „The Great Destroyer”, ale i elementy popularnego w Stanach sludge’u oraz death metalu i doomu. Ha, swego czasu w World Wrestling Entertainment (którego jestem fanem) było takie hasło „dostosuj się lub giń”, którego autorem jest Triple H i doskonale pasuje to do czasów, w jakich żyjemy. Nie jestem zdania, że jest to słuszny dyktat jak mamy egzystować na tej planecie, ale młode pokolenie już tak bardzo nie ekscytuje się czymś, co brzmi jak to, na czym się wychowywaliśmy my, generacja 40+. Sentymenty nie są po prostu domeną i priorytetem wchodzącej w dojrzałość młodzieży, która inaczej patrzy na pewne sprawy. Tak więc GADGET to może weterani, może i zasłużenie określa się ich mianem jednej z najważniejszych kapel grindcore’owych ze Skandynawii i może nagrali solidny album z krótkimi, konkretnie łupiącymi numerami, ale to ich uporczywe trzymanie się tradycji i śladowe ilości czegoś ponad to nie dają im żadnego handicapu. Death i doom metalu praktycznie nie można odnaleźć (poza momentami w kawałku tytułowym, „In the Name of Suffering”), a że gitarzysta Rikard Olsson czasem pogra przesterami niczym sludge’owcy… Ale to żaden sludge! Doszukać się można jedynie crustowej dynamiki i wyrazistej (aż nadto) fascynacji NAPALM DEATH i EXTREME NOISE TERROR, a świadczy o tym choćby to, że do wykrzyczenia kilku wersów w „Violent Hours (For a Veiled Awakening)” zaprosili samego Barneya z tej pierwszej formacji. „The Great Destroyer” to „nieposkromiona furia”? Być może tak, ale taka z mocno zwiotczałymi mięśniami.  
 

ocena:  4/ 10

www.gadgetgrindcore.com


www.facebook.com/GadgetGrindcore


gadgetband.bandcamp.com


www.relapse.com


autor: Diovis



<<<---powrót