| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

GGU:LL

?Dwaling?

Van Records (CD 2016) 

Tak właściwie to czasem do szczęścia nie potrzeba zbyt wielu informacji na temat danej płyty czy artysty. Czasem liczy się sama muzyka. Pamiętam jeszcze jak trudno było w końcówce lat 80-ych o podstawowe wiadomości o takim czy innym zespole i jaką radochę miało się z samego zdobycia takiego czy innego materiału, o którym nie dane było wyczytać w jakimkolwiek muzycznym piśmie. Tylko z racji tego, że poczuwam się jako dziennikarz i recenzent by oszczędzić czytelnikowi/słuchaczowi szukania info gdzieś w necie, czasem wrzucam do tekstu podstawowe rzeczy o grupie X. Tako też zapodam, że GGU:LL to holenderska formacja z Tilburga, która składa się z czterech muzyków i grają szeroko pojęty doom metal. Nieprzypadkowo więc trafili do niemieckiej Van Records, bo ci ostatnio mocno wchodzą w takie klimaty i z tego, co widzę, wydają dużo więcej aniżeli my otrzymujemy do promocji. Pewnie dlatego wiele osób przegapi wśród tego stadka różnych mniej lub więcej opierzonych kapel właśnie GGU:LL. „Dwaling” to rzecz oparta na dość prostych fundamentach, bez zbędnych fajerwerków i oscylująca gdzieś między death/doom metalem (często w odwrotnych proporcjach: więcej doom’u, mniej death’u) a klimatyczną miksturą post-metalu, sludge’u i doomu. Są może bardziej europejscy od swoich odpowiedników ze Stanów, a jednocześnie mogą zainteresować tych, co zagłębiają się w to, co aktualnie dzieje się w Stanach. Stawiają na odpowiednio zdołowaną, momentami wręcz nihilistyczną atmosferę kreowanych przez siebie dźwięków i ta aura unosi się już w pierwszym, ponad ośmiominutowym numerze „Hoon”. Następujący po nim „Dwaling (Gehirn und Abgrund)” zaczyna się niepokojąco, choć spokojnie, by potem rozbujać się w sposób zbliżony do tego, co robi na swoich płytach EVOKEN, ale też wejść w mocno chorobliwe klimaty. Z jeszcze innej bajki jest „Het Smerige Kleed van de Ziel” z czystymi, żeńskimi wokalizami Faridy Lemouchi (ex-THE DEVIL’S BLOOD), uzupełniającymi growlingi i opętańcze wrzaski oraz muzą do złudzenia przypominającą nieodżałowane fińskie UNHOLY. To chyba najbardziej wyróżniający się numer na tej płycie, ale też przy okazji najlepszy dowód na pewną skazę charakteryzującą tych Holendrów - za bardzo kogoś przypominają, motając się okrutnie w swoich poszukiwaniach i za mało w tym oryginalności. Może i są swego rodzaju matadorami, ale niestety na razie lokalnymi i jednymi z wielu.  
 

ocena:  6/ 10

www.ggull.com


www.facebook.com/ggullband


www.van-records.de


autor: Diovis



<<<---powrót