| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

INVERLOCH

?Distance / Collapse?

Relapse Records (CD 2016) 

Prawie cztery lata musiały minąć, aby od przecierającej nowy-stary szlak epki “Dusk / Subside” INVERLOCH zaproponował pełnoprawny, choć krótki jak na ten rodzaj muzy album (niespełna 40 minut). „Distance / Collapse” - bo taki nosi tytuł - składa się z pięciu długich kompozycji, które na pewno ucieszą fanów poprzedniej formacji, w której przed ponad dwudziestoma laty działało 2/5 składu, czyli diSEMBOWELMENT. Nie jest to oczywiście li tylko czyste odwzorowywanie tamtego, pionierskiego wówczas doom/death metalu, bo czasu sporo upłynęło, muzycy okrzepli i przeszli swoje w życiu, co zaowocowało pewnymi zmianami. Ale tak czy siak, wkrada się w te nowe utwory sporo z atmosfery i budowania utworów znanego z jedynego albumu DISEMBOWELMENT - „Transcedence Into the Peripheral” i da się wyczuć, że ten materiał wychodzi z jednego korzenia, z którego wyszły MY DYING BRIDE, ESOTERIC, EVOKEN czy THERGOTHON. Na nowym albumie australijskiej formacji jest natomiast dużo mniej akcentów slow death metalu w stylu zbliżonym do BOLT THROWER, ASPHYX czy INCANTATION. Przykładowo po wyciszonym, ambientowym wstępie w „Distance Collapsed (In Rubble)” następuje potężne zwolnienie i tak już właściwie pozostaje do końca tego numeru (za wyjątkiem jeszcze jednego przyśpieszenia). Urzekający jest „From the Eventide Pool”, a podkreślają to wysuwające się na pierwszy plan partie nieprzesterowanej gitary. Gdyby nie grobowy wokal i potężne riffy, można by rzec, że to funeralna i na swój sposób piękna hybryda epic funeral doomu i post-rocka. „Lucid Delirium” jest chyba najbardziej zbliżonym do wczesnego doom/death metalu kawałkiem, w którym brutalność, ciężar i surowe piękno doskonale współgrają ze sobą, choć sam numer jakoś szczególnie wyróżniającym się nie jest. Najdłuższy na płycie, prawie 12-minutowy „The Empyrean Torment”, to już orgia mocarnego, wolnego i momentami wręcz apokaliptycznego doom/death’u, ponownie z ciekawymi wstawkami drugiej gitary, zaś „Cataclysm of Lacuna” znowu zachwyca specyficznym pięknem doom/death’u przy użyciu skromnych środków. Pamiętajmy przy tym, że INVERLOCH nie używa na tym krążku (poza ambientowym wstępem i kilkoma ledwie zauważalnymi momentami) klawiszy, a to już nie lada wyczyn w obecnych czasach.     
 

ocena:  8,5/ 10

www.facebook.com/inverlochofficial


inverloch.bandcamp.com


www.relapse.com


autor: Diovis



<<<---powrót