| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LETARGY DREAM

"Heliopolis"

BadMoodMan Music (CD 2010) 

Poprzednim wydawnictwem tego pododdziału rosyjskiej Solitude, jakie szczęśliwie przypadło mi w udziale, był absolutnie fenomenalny (nawet na tle obfitującego przecież w doskonałą muzykę, roku bieżącego) ?Ars Subtilior From Within the Cage? hiszpańskiego AS LIGHT DIES i być może wyda się to ciut irracjonalne, ale od jakiegoś czasu ciekawiło mnie niezmiernie, jakie jeszcze skarby worek z napisem BMM może w sobie skrywać. Nie trudno się więc domyślić, że z tytułem powyższym wiązałem całkiem duże nadzieje. Rosjanie z LETARGY DREAM w większości im sprostali. Na początku, jak wiadomo jest zawsze okładka i sakralny wręcz dla co poniektórych, zapach farby drukarskiej. Już w tym miejscu podsycono mój ogień, bo strona graficzna "Heliopolis" to rzecz co najmniej unikalna, idealnie korespondująca z kosmologicznym konceptem (?) tekstowym płyty. W przypadku tekstów warto nadmienić, że są one skreślone w języku ojczystym muzyków. A Muzycznie album ten jest natomiast mocno osadzony w starej szkole doom metalu i odzywa się tu zarówno styl duetu Johansson / Bjorkman, jak i rasowy, hard rockowy akcent starego, dobrego wujka Iommiego i choć z racji honorowania zasług wystarczyłoby wymienić samego gitarzystę BLACK SABBATH (jeden z riffów rozległego, tytułowego "Heliopolis" to "Paranoid" jak nic), nieprzypadkowo powołałem się również na CANDLEMASS. Wystarczy nadstawić ucha już przy pierwszym gitarowym motywie jaki rozpędza wysunięty na front i pomysłowo rozpoczynający się puszczonym od tyłu fragmentem "Saturn". Tekst też jakiś taki "Copernicusowy". Brzmienie wioseł to bardziej lub mniej celowo, rzecz w dużej mierze surowa, co w połączeniu z całkiem oryginalnymi i miejscami dość naturalnymi growlami sprawia, że nawet obecność ewidentnie melodyjnych zagrywek nie przesładza zawartości albumu. Co do wioseł, nie mogę jeszcze przepędzić z głowy być może absurdalnych skojarzeń z U2 (pamiętacie riff z "Vertigo"?) w tych bardziej rockowych momentach. A gdyby komuś było mało to ma jeszcze nawiązania do LACRIMOSY (jak w utworze "Saturn" chociażby) i charakterystyczne dla europejskich szerokości geograficznych, takie 'krystaliczne' brzmienie partii akustycznych, któremu najbliżej chyba do "Ballad" KATA, choć brytyjscy ojcowie prog rocka też tu sporo wnieśli. A gdyby jeszcze znaleźli się tacy co wciąż im mało i mało...no właśnie... Jak widzicie, "Heliopolis" ma w sobie tyle dobrego, że nie znajdzie się mocny, co w jednej recenzji wszystko by wymienił. Co tu się rozwodzić... Płytę, na której doomowa melancholia bije się, w zrealizowanych z ogromnym rozmachem, kilkunasto minutowych kompozycjach, o berło władzy z hard rockowym szaleństwem, bez uszczerbku dla jakiejkolwiek spójności - trzeba docenić. No i rzecz jasna powalający ?grand finale? w postaci "Prominences" pochwalić niewątpliwie należy. Bardzo interesująca dźwiękowa podróż przez cały wachlarz muzycznych inspiracji. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że chwilami aż nadto pachną one wodą ze swych źródeł.

ocena:  8,5/ 10

www.eclipse-media.net/works/badmoodman


www.letargydream.info


www.myspace.com/letargydream


solitude-prod.com


www.myspace.com/solitudeprod


autor: Kępol



<<<---powrót