| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

RABID FLESH EATERS

?Reign of Terror?

własna produkcja zespołu (LP 2016) 

Teksas nie bez podstaw i dość paradoksalnie jest określany jako stereotypu takiego miejsca w Stanach, gdzie ta westernowa, bynajmniej nie hollywoodzka rzeczywistość jest wciąż wszechobecna. To stamtąd pochodzą osobistości kina, sportowej rozrywki i muzyki, które nie poddają się wpływowi szeroko pojmowanej komercji. Na przykład Stone Cold Steve Austin haha. W tej części olbrzymiego tworu pod nazwą USA działają również thrash metalowe kapele, a jedną z nich jest RABID FLESH EATERS. Ciekawostką tyczącą się tego bandu jest to, że zaczął działać około 1986 roku, ale przez kolejne 30 lat nie pozostawił po sobie praktycznie niczego znaczącego. Nikt jednak nie twierdzi (włączywszy w to zespół), że w ten sposób powstał kult i już za to należy się tej ekipie szacun. Zebrali się po latach ponownie w 2010 roku, kiedy znany z RIGOR MORTIS i WARBEAST Bruce Corbitt poprosił ich o danie koncertu na rzecz legendarnej restauracji Joe’s Garage, a potem to już poszło, bo widać, że kolesie znudzili się życiem w rodzinie i znowu poczuli zew thrash metalu. Pewnie wielkiego pożytku już z nich nie będzie i nie staną się kolejnym SLAYER, TESTAMENT czy EXODUS, ale wnoszą tak czy siak konkretną dawkę siarczystego i nieprzekombinowanego thrashu. „Reign of Terror” ma w sobie energię zbliżoną do tego, co działo się w Stanach jeszcze w latach 80-ych, a więc trochę z tych wszystkich kapel - od SACRED REICH, DARK ANGEL i EVILDEAD, aż po tych mocarzy można usłyszeć w tych dziewięciu numerach. RABID FLESH EATERS zaczynają z grubej rury - od konkretnego przyładowania w „Lycanthropy”, do którego zaprosili producenta płyty, Mike’a Scaccię (RIGOR MORTIS, MINISTRY), a ten wrzucił tutaj solówkę na gitarze. Potem niewiele się zmienia i wczesny thrash kłania się w pas wraz z każdym kolejnym numerem, ale zgodnie z zasadą, że jeśli nie wchodzi się do mainstreamu i ma być w tym więcej radochy niż kapuchy, to RFE nie idzie na kompromisy. Jak chcą, to ładują konkretnie, wręcz zbliżając się do tej bardziej agresywnej strony thrashu ‘made in the USA’, a kiedy trzeba, to rozbudowują kawałki do ośmiu minut z sekundami i wcale nie ułatwiają sprawy, bo i wtedy dzieje się sporo i mamy do czynienia z połączeniem „Show No Mercy” SLAYER z DARK ANGEL z okresu „Time Does Not Heal” i drapieżnością wczesnego EXODUS, a jednocześnie takie numery, jak „Psychotic Episode”, „Morbid Beast” czy „No Escape (From Murder House)” nie są pozbawione specyficznej chwytliwości i zajadłości, której próżno szukać na ostatnich płytach uznanych sław thrashu. Jeśli napiszę, że to zajebisty album, to trochę przesadzę, ale tylko trochę. Ale że nie znalazł się żaden konkretny wydawca na „Reign of Terror”, to już tego w ogóle nie rozumiem.   
 

ocena:  7,5/ 10

www.facebook.com/Rabid-Flesh-Eaters-Official


autor: Diovis



<<<---powrót