| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ROT

?Nowhere?

Selfmadegod Records (MCD 2016) 

Maniacy grindcore’a pewnie kojarzą brazylijski ROT. Pojawiał się na tak wielu różnych wydawnictwach, że nie sposób było przeoczyć tę konkretną nazwę. Co prawda mieli prawie 10-letnią przerwę w nagrywaniu premierowych materiałów, ale wiadomym jest, że w latach 90-ych, a i w dużej mierze także w pierwszych latach nowego stulecia udzielali się aktywnie i nawet odwiedzili trzykrotnie Europę z koncertami. „Nowhere” to pierwsze z nagrań, jakie obwieszczają powrót grindowców z Brazylii. Materiał to krótki (nic w tym dziwnego przy intensywności ich muzy), bowiem 12 numerów trwa ledwie 12 minut. Można by więc rzec, że to swego rodzaju powrót do źródeł, a jednocześnie ‘nihil novi’, bo tego typu oldskulowy grind słyszeliśmy już wiele razy i w tak naturalny, można by rzec naturalistyczny sposób zapodawany był przez tych znacznie bardziej zasłużonych dla sceny. Nie można jednak odmówić tym prostym kawałkom czystej energii, jaką dostarczają przy tak minimalistycznych środkach, a jeśli dodam, że są tym brakującym ostatnio wśród nowych kapel ogniwem gdzieś między hardcore punkiem a rozpędzonym death/thrash’em, to może będzie to bodźcem, aby sięgnąć po ten stuff. Nie samym NAPALM DEATH w końcu człowiek żyje, a tutaj numery pokroju „Fading Away the Myth”, „Horizonte Invertido” czy „Dazzled Flies” dają poczucie, że pomimo jednorodności „Nowhere” ma w sobie pokłady stanowiące o wielopłaszczyznowości tej cholernie drapieżnej muzy. Z drugiej jednak strony, jeśli ROT znowu zacznie dostarczać kolejne wydawnictwa co kilka miesięcy, coś zatraci ze swojego comebacku. Bo to nie te czasy i jest znacznie trudniej się w nich odnaleźć, co dwie dekady temu…     
 

ocena:  6/ 10

www.rot-official.com


www.selfmadegod.com


autor: Diovis



<<<---powrót