| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MAGNUS

"Acceptance of Death"

Witching Hour Productions (CD 2010) 

O żesz w mordę! Różnych rzeczy bym się spodziewał, ale nie powrotu MAGNUS! Zespołu nieco zapomnianego, a przecież dosadnie określającego potęgę polskiego podziemia metalowego na przełomie lat 80-ych i 90-ych. Przecież gdyby nie pewien splot okoliczności, dziś zamiast wymieniać w pierwszej kolejności nazwy VADER, BEHEMOTH i DECAPITATED, zamiast którejś z nich mogłoby padać: MAGNUS! Dawniej szokowali swoim wyglądem, bo mało która polska kapela działająca w czasach komuny pozowała na zdjęciach z toną gwoździ, pieszczoch i innego żelastwa, co dziś może się wydawać normą, a uwierzcie mi - przed ponad dwudziestoma laty tak jeszcze nie było. Muzykę też rypali bezkompromisową, odnoszącą się do ekstremalnego metalu i poniekąd też punka, choć sami zauważycie, że MAGNUS nie stanął w miejscu i chociaż brzmienie mają teraz znacznie pełniejsze, bliższe obecnych standardów, to środki rażenia są podobne. Taa, "Acceptance of Death" zmiecie z powierzchni ziemi niedowiarków i sceptyków, bo już pierwszy na albumie "False God" to prawdziwa masakra dźwiękowa, a nuklearny wyziew, jaki kreują ci nie tak znowu młodzi ludzie jest godny pozazdroszczenia i dla wielu może stać się wykładnikiem, w jaki sposób wyrażać negatywne emocje w muzycznym języku. Nie patrząc na panujące mody i trendy, niczym buldożer spychają wszelką dobroć pod ścianę, a kohorta spragnionych krwi wojów czyha już na zadanie ostatecznych ciosów. Tak obrazowo można określić następujące po sobie ciosy MAGNUS'a, których jest tu w sumie 13. Jeśli chcecie choć trochę pewnych drogowskazów, co Was czeka na tej płycie, to chwilami (ale tylko chwilami, np. w "Private Religion") słychać pokłosie starych płyt SLAYER'a, intensywność ANGELCORPSE czy MORBID ANGEL, chamskie uderzenia w stylu starego SARCOFAGO czy BLASPHEMY i death metalową brutalność, ale nie brakuje też pokręconych dźwięków i czym dalej brniemy w poznawaniu tego albumu, tym więcej tutaj chorobliwych riffów i akordów, porypanych rozwiązań i smolistego, wręcz diabolicznego klimatu. Przyczyniają się do tego w dużej mierze także wokale Roba Bandita, które tylko momentami są - tak dla przykładu - zbliżone do tych Peter'a z VADER. Reszta to już growle i wrzaski prosto z Piekła. Szczytem takiej "magnusowej" morbidalności jest totalnie pokręcony, nasączony ekstremalnym industrialem "They'll Bury". Prawdziwa zagłada!!! Kuźwa, gdzie był przez te wszystkie lata MAGNUS?! A może po prostu przyczaili się, by zadać decydujący cios właśnie teraz? Porażająco wyrazisty, spójny i niszczycielski jest "Acceptance of Death". Albo akceptujecie nadchodzącą śmierć, albo wypier***ać!!!

ocena:  10/ 10

www.magnusmetal.com


www.myspace.com/magnus1989


www.witchinghour.pl


autor: Diovis



<<<---powrót