| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

SYLVAINE

?Wistful?

Season Of Mist Records (CD 2016) 

Mam wrażenie, że pojawienie się (i to z wielkim hukiem!) MYRKUR na scenie zaowocowało kolejnym trendem na panie, które do tej pory w zaciszu domowym coś tam dłubały muzycznie, a teraz uaktywniły się i chcą skorzystać na popularności Amalie Bruun. Dunka może mieć (choć nie musi) za jakiś czas konkurentkę w postaci Norweżki Sylvaine, która pod szyldem - a jakże! - SYLVAINE właśnie ‘wymalowała’ materiał na album pt. „Wistful” i też jest prawie że samotnym żeglarzem w swoich próbach okiełznania materii klimatycznego i przestrzennego black metalu a la BURZUM w połączeniu z post-rockowo - shoegaze’owymi próbami zbliżonymi w pewnym sensie do ALCEST czy KATATONII. Blondwłosa, urodziwa multiinstrumentalistka ‘leśno’ - naturalistyczne klimaty wymyśliła samemu i tak jak jej ciut bardziej znana koleżanka ze sceny, odnalazła wsparcie (co jest też rzeczą odnotowania) przy nagrywaniu swojego drugiego albumu nie u siebie, lecz we Francji. Nagrania miały miejsce w Drudenhaus Studios, partie perkusji zarejestrowali Stephen Shepard i Stephane „Neige” Paut, a smyczki w tytułowym „Wistful” to sprawa skrzypaczki Coralie Louarniki i wiolonczelisty Thibaulta Guicharda. Malowniczo, przestrzennie i obiecująco brzmi już otwierający „Wistful” ponad 10-minutowy „Delusions”, który jest utworem emocjonalnym, z nawarstwiającymi się czystymi, eterycznymi wokalizami Sylvaine, przestrzennie snującymi się gitarami i jakby podkreślającym ‘niewinność’ artystki basem brzmiącym jak z minionej epoki. Ci, którym zdarza się przysypiać podczas tego typu kawałków, powinni się obudzić podczas bardziej żwawego, okraszonego black’owymi ‘shriekami’ „Earthbound”, a zaraz potem powracamy do miksu KATATONII, ALCEST, późnego COCTEAU TWINS i THE CURE w przebojowym głównie dzięki melodyce wokali i gitarowym akcentom „A Ghost Trapped In Limbo”. Ktoś na pewno żachnie się i zapyta „a gdzie tu te podobieństwa do MYRKUR?!”. Są, ależ są i to przez cały czas! Ta skandynawska melancholia, ukryta pod post-rockowymi snujami czy prawie że opartymi na flażoletach partiach gitary folkowa estetyka, swoisty minimalizm i oszczędność dźwięków, podbite echem lub wielogłosami wokalizy i eteryczność w pełnej postaci są wszechobecne i towarzyszą całej płycie. Wystarczy posłuchać na przykład przetykanego delikatnymi, werblowymi uderzeniami „Saudade” czy pozbawionego jakichkolwiek metalowych akcentów numeru tytułowego. Klimacik jest fajny, nie przeczę i rzecz to do posłuchania przy świecach, dobrym winie, w świetnym towarzystwie albo i w samotności, ale mam takie dziwne odczucie, że SYLVAINE odnalazło się na salonach dzięki zbiegowi okoliczności, że jakiś czas temu debiutowało MYRKUR. Następny album z pewnością to potwierdzi lub temu zaprzeczy.    
 

ocena:  6/ 10

www.sylvainemusic.com


www.facebook.com/sylvainemusic


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót