| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE MORNINGSIDE

?Yellow?

BadMoodMan Music & DarkZone Productions (CD 2016) 

Zacznę inaczej niż zwykle, bo od okładki. Niezmiernie mi miło, że umieszczono na nim może nie idealnie takiego ‘przecinaka’, jaki jeździł niegdyś ulicami mojego ukochanego Grudziądza, ale jest ten klimat, zwłaszcza, że nawet te umieszczone po bokach kamienice jakieś takie prusko-pomorskie… :-). O tym skąd wziął się ten tramwaj napiszę jeszcze nieco później. Ale nie od tych odczuć zależy moja ocena całości, bo, owszem, THE MORNINGSIDE przyglądam się od paru ładnych lat i zauważam wyraźną ewolucję tego bandu, ale nie każda przemiana musi być oklaskiwana i odbierana pozytywnie. Tymczasem moskiewski zespół nie tylko, że dostarcza z każdym kolejnym wydawnictwem nowe dźwięki, to również przekazuje nowe emocje, nowe projekcje swoich pomysłów i nawet wbrew mojemu ogólnemu gustowi, by nie zawierzać za mocno grupom, które uciekają od rzeczy nieprzewidywalnych ku tym bardziej oczywistym, okazuje się zaskakującym in plus atutem. Raz, że już na poprzednim krążku, “Letters From the Empty Towns”, uciekł od standardowego, melancholijnego metalu, a dwa, że połączył w zaskakujący sposób własne pomysły z poprzednich płyt (głównie z drugiego w dyskografii „Moving Crosscurrent of Time”), oczywiste w tym przypadku wpływy KATATONII i PARADISE LOST z okresu „Gothic”, „Icon” czy „Draconian Times”, post-rockową atmosferę, progresywne zapędy aranżacyjne, melo-death metalowe motywy, a przy tym nie oddala się od pewnych skojarzeń z CARCASS. A podróż żółtym tramwajem po krainie czasu inspirowanej książką Kurta Vonneguta „Rzeźnia numer 5” (polecam, przeczytajcie!) zaczyna się od klimatycznego instrumentala „To the Last Point…”, w którym pobrzmiewają także echa THE CURE, po którym z wolna muza metalizuje się w „As a Pilgrim”, a tu pobrzmiewają motywy łączące wspomniany CARCASS (wokal) i PARADISE LOST (muzyka), ale to wszystko ma swój odrębny charakter. Minimalistyczny, momentami mocno melancholijny kształt obiera wiele fragmentów z tej płyty, a jakby na innym biegunie są te ekspresyjne wybuchy metalowych emocji, co daje w sumie materiał różnorodny, bogaty w pomysły i jednocześnie bardzo czytelny i wciągający. Apogeum „Yellow” stanowi nastrojowy, ozdobiony klawiszowymi i smyczkowymi partiami oraz solówką gitary slide niczym z płyt PINK FLOYD „Clocks”, przechodzący wraz z tykaniem zegara w podniosły, instrumentalny „…Then He Walked” z progresywno - post-rockową końcówką. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że w Rosji nie mają sobie w tej niszy równych, a i na West śmiało mogą uderzać ;-)    
 

ocena:  7,5/ 10

www.facebook.com/themorningsiderussianband


themorningside.bandcamp.com


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót