| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

TIDES FROM NEBULA

“Safehaven”

Mystic Production (CD 2016) 

Wiele osób nie uświadamia sobie, ale gro dźwięków docierających do nas przy okazji wizyt w galeriach handlowych czy umieszczonych tamże sklepów sieciowych opiera się na post-rocku. O ile jednak większość z nich nie ma znamion w jakikolwiek powiązanych ze sztuką muzyczną, a jedynie jej odmianą użytkową, mając na względzie wprowadzenie potencjalnego klienta w klimat spokoju i skupienia się na potrzebach konsumpcyjnych, tym bardziej zespoły pokroju TIDES FROM NEBULA  wprowadzają w to odpowiednią dawkę dramatyzmu i za pomocą wyłącznie instrumentalnych środków kreują post-metal jako mocniejszą odnogę post-rocka i w efekcie jest to styl ambitny, nie jednowymiarowy i wręcz filmowy. Potwierdziły to poprzednie płyty tego kwartetu, jak i niezwykle magiczne, barwne i momentami ekspresyjne koncerty. „Safehaven” postanowili wyprodukować samemu, bez ingerencji osób z zewnątrz i chociaż wiele zawdzięczają zajmującemu się na etapie produkcyjnym „Earthshine” Zbigniewowi Preisnerowi czy Christerowi Andre Cederbergowi przy okazji poprzedniego albumu „Eternal Movement”, to tym razem podjęli się tego głównie samemu. Trudno napisać czy wyszło to lepiej, ale ciut inaczej na pewno tak. Gitarowe brzmienia przeniosły się naprawdę w świat ‘efektów’ i TIDES FROM NEBULA stała się czymś w rodzaju brakującego ogniwa między tymi grupami, które ekscytuje gitarowa strona post-metalu a tymi, które wchodzą w jej ‘filmową’ część. Zaowocowało to dość zwyczajnymi strukturami (wręcz tradycyjnymi) w otwierającym całość numerze tytułowym i następującym po nim „Knees To the Earth”, bardziej zróżnicowanym i bliższym post-metalowym korzeniom „The Lifter”, mocniej stawiającymi na przestrzenność „All the Steps I’ve Made”, „We Are the Mirror” i „Traversing” (w tym robi się w końcu bardziej agresywnie). Oddzielna uwaga należy się umieszczonemu na samym końcu numerowi „Home”, który został zadedykowany zmarłemu znacznie przedwcześnie Piotrkowi Grudzińskiemu z RIVERSIDE. Emocje są i nie są fałszywe… Nie do końca jednak panowie Karbowski, Stołowski, Waleszyński i Węgłowski mnie przekonali tą płytą (możliwe, że stanie się to za czas jakiś i z każdym przesłuchaniem jest lepiej, ale na razie ocena taka, jak poniżej) i paradoksalnie chętniej wracam do poprzednich, choć wiem, że na przykład koncertowo większość z tej tracklisty przyjmie się świetnie, bo same utwory są nieco prostsze ‘w obsłudze’, mocniej pozostają w głowie i świadczą o dużej dojrzałości zespołu, który na początku był odbierany dość sceptycznie, a teraz witają go niezłe tłumy na koncertach w wielu europejskich krajach.    
 

ocena:  7,5/ 10

www.tidesfromnebula.com


www.facebook.com/pages/Tides-From-Nebula/82573791031?ref=ts


tidesfromnebulaofficial.bandcamp.com


www.mystic.pl


autor: Diovis



<<<---powrót