| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

(ECHO)

“Head First Into Shadows”

BadMoodMan Music & DarkZone Productions (CD 2016) 

Po tak niezwykłej płycie, jak “Devoid of Illusions”, którą w prywatnych rozmowach obwołałem odpowiednikiem co niektórych pink floydowskich dzieł przekazanych w języku klimatycznego doom/death metalu, a jej opis napisany piórem Kępola możecie przeczytać na naszych wirtualnych łamach, spodziewałem się kolejnego arcydzieła od Włochów z (ECHO). Powiem Wam szczerze, że naprawdę głodny jestem wszelakich przejawów geniuszu w obecnych czasach, w których rzeczywiście cholernie trudno jest o coś niezwykłego i wychodzącego poza pewne ramy. Mamy możliwość korzystania z tak szerokiej gamy już od dawna gotowych, praktycznie perfekcyjnych dzieł i tworzenia na tej kanwie eklektycznych rzeczy, a nadal wszechwładna pogoń za pozornie łatwą kasą i naśladownictwo są czymś, co napędza większość muzyków (zresztą nie tyczy się to tylko tej gałęzi sztuki). Dlatego „Head First Into Shadows” z jednej strony diabelnie mnie satysfakcjonuje, a z drugiej te piekielne pięć lat oczekiwania rozbudziło mój apetyt niesamowicie. Kilka razy już przesłuchiwałem ten album i mogę spokojnie stwierdzić, że ambicje tych muzyków faktycznie wykraczają poza łatwiznę i przekazali w tych sześciu numerach tak wiele różnorodnych klimatów, łącząc je przy tym w bardzo bogaty i przemyślany sposób, że spokojnie można ich umieścić gdzieś, gdzie jeszcze daleko im do klasyków jakiegokolwiek ambitnego grania, ale z czystym sumieniem uznać ich można jako nowoczesny i nasączony współczesnością odpowiednik tak wielu odłamów progresywnego grania z przeszłości, jak i coś, co w zbliżony sposób (nie do końca muzycznie) pokazuje, że nie tylko RIVERSIDE, PAIN OF SALVATION czy PORCUPINE TREE odnalazły swoją drogę w pozornie zgranym do cna świecie muzycznym. (ECHO) potrafi od swojej pierwszej płyty wyśmienicie oscylować między klasycznymi brzmieniami rodem ze starych płyt PINK FLOYD, przestrzennością post-rocka, nisko strojonymi gitarami prawie że pod MESHUGGAH, wszelkimi odłamami gothic/doom/death metalu z całym tym dziedzictwem KATATONII, MY DYING BRIDE, ANATHEMY czy PARADISE LOST (łącznie z niezwykłą melodycznością wyżej wymienionych), post-progresywem z ostatnich dwóch dekad, wokalną emocjonalnością podważającą moc najlepszych albumów PEARL JAM czy SOUNDGARDEN oraz kreatywnością formacji pokroju NEUROSIS czy CULT OF LUNA i dodać do tego tak wiele od siebie, że jedynym odnośnikiem, jak można to zrobić w obecnych czasach, jest THE FORESHADOWING. Obie formacje pochodzą z Włoch, obie nagrały w tym roku znakomite albumy i teoretycznie powinny liczyć się bardziej niż jest to jest w rzeczywistości, a jednak tak nie jest. Pytanie więc brzmi: dlaczego tak się dzieje? Nie znam odpowiedzi, tak samo jak wielu innych rzeczy nie rozumiem i nie umiem pojąć, choć mój mózg pozawijał się już wielokrotnie tak, że aż bolało… Nie zmienia to postaci rzeczy, że „Head First Into Shadows” jest jednym z tych nielicznych albumów, które z każdym odsłuchem nabierają wartości dodatkowej i tylko mam nadzieję, że tym razem na jego następcę nie będzie nam dane czekać tak długo, jak to było między DZIEŁEM „Devoid of Illusions” a tym najnowszym, kuźwa, DZIEŁEM. Odbiegającym od takich „Dark Side of the Moon”, „Signify”, „Turn Loose the Swans” czy „Gothic” JEDYNIE poziomem emocjonalnym. I to tylko pod warunkiem, że ktoś ze słuchających akurat takiego wyboru kiedyś tam dokonał, gdyż ja tylko podpowiadam w czym rzecz… 
PS. Dla ciekawskich różnych detali dodam, że na płycie gościnnie pojawili się wokalnie Daniel Droste z niemieckiego AHAB oraz Jani Ala-Hukkala z fińskiego CALLISTO, a za mastering odpowiadał ponownie Greg Chandler, znany przede wszystkim z wielkiego ESOTERIC.  
 

ocena:  9,5/ 10

www.facebook.com/pages/EchO/141116903052


badmoodmanmusic.bandcamp.com/album/head-first-into-shadows


solitude-prod.com


autor: Diovis



<<<---powrót